Wąsaty wujek na tropie wad Toyoty Yaris – test

Na dzień dobry ktoś mógłby powiedzieć, że żaden samochód nie jest pozbawiony wad i przyznałbym mu rację. Z kolei ktoś inny strzeliłby mi pstryczka w nos i rzekł – głupcze, każdy ma inne oczekiwania co do samochodu – i też przyznałbym mu rację. Jeszcze ktoś inny stwierdzi, że mam z Toyotą na pieńku i z premedytacją próbuję nieudolnie napsuć jej krwi, a tak nie jest. O co w takim razie mi chodzi?

Toyota Yaris IV

O to, że podchodzę do testu dość późno i zdążyłem skrupulatnie zapoznać się z opiniami z branży na temat nowej Toyoty Yaris. Praktycznie wszyscy mówią o niej w samych superlatywach „Och! Ach! Jaka wspaniała jest nowa Toyota Yaris”. Przyznaję, że czułem się dość niezręcznie – jakbym czytał toczka w toczkę przepisane materiały prasowe. A wszyscy dobrze wiemy, jak producenci potrafią cukierkowo przedstawiać swoje najnowsze dzieciątka. Poczułem wewnętrzną misję wytknięcia jej wszystkich wad!

Zapewne większość z Was wie, że Toyota ma absolutny monopol w Polsce, jeśli chodzi o klasyczne hybrydy (HEV). Przekładając to na liczby, to po trzech kwartałach 2020 roku ma ponad 92% rynku ,,full hybrids”. O dominacji Toyoty na rodzimym rynku można powiedzieć jeszcze wiele. Przyjrzyjmy się zatem dokładniej danym z bieżącego roku, a konkretnie okresowi styczeń-czerwiec:

  • Toyota jest liderem wśród rejestracji nowych aut osobowych;
  • Toyota Corolla jest najczęściej rejestrowanym nowym autem osobowym, a Yaris piastuje trzecią lokatę;
  • Toyota jest najczęściej rejestrowanym nowym autem osobowym wybieranym przez klientów indywidualnych;
  • Toyota Yaris jest najczęściej rejestrowanym nowym autem osobowym przez klientów indywidualnych.
Toyota Yaris IV

Warto dodać, że nie wymieniłem wszystkiego… Robi wrażenie, prawda? 

Z Toyotą, a konkretnie z Yarisem, nie jest tak, że ma się dobrze tylko na naszej rodzimej ziemi – nic z tych rzeczy. Pierwsza generacja, która zadebiutowała w 1999 roku, otrzymała (jako pierwsza Toyota), tytuł Europejskiego Samochodu Roku, a w przeciągu 20 lat Yaris stał się filarem marki w Europie. Rok w rok zwiększając wielkość sprzedaży, jak i udział w rynku. W ubiegłym roku sprzedali 224 tysiące egzemplarzy, co stanowiło niemal 8% rynku segmentu B. Po 20 latach doczekaliśmy się IV generacji, którą śmiało można nazwać rewolucją Yarisa, ale o tym za chwilę.

Toyota Yaris IV

Wiecie na co mi to wygląda?

To tak, jakby ktoś w zarządzie Coca-Coli stwierdził: „Hm, sprzedaje się świetnie, z roku na rok jest coraz lepiej, nasz napój cenią klienci na całym świecie, stworzyliśmy ponadczasową recepturę… Co by tu zrobić? Mam genialny pomysł! Musimy całkowicie zmienić recepturę naszego napoju, wprowadzić nowe butelki, no i, przede wszystkim, niech to teraz będzie zdrowy napój – bez cukru”.

Dokładnie tak samo było, jak sądzę, w zarządzie Toyoty! Yaris od lat dobrze się sprzedaje, cenią go klienci zarówno indywidualni jak i firmowi – i właśnie dlatego wypadałoby zrobić całkowicie nowe auto. Szczerze? Nie widzę w tym posunięciu żadnego sensu ani logiki, jednak po weekendzie z nowym Yarisem stwierdzam, że to przyszły cesarz rankingów sprzedaży.

Toyota Yaris IV

Co nowego?

To pierwszy model marki zbudowany na modułowej platformie GA-B, którą Yaris będzie dzielił z innymi małymi autami Toyoty. Jak podaje producent, nowa platforma pełni kluczową rolę w poprawie dynamiki Yarisa, a to za sprawą niżej położonego środka ciężkości (-15 milimetrów) oraz większej sztywności nadwozia. Dalej. Nowy Yaris jest krótszy od swojego poprzednika, w legitymacji wpisano mu długość 3,94 metra. Co istotne dla użytkownika, zwiększono rozstaw osi o 5 centymetrów i wynosi teraz 2,56 metra (oczywiście przełożyło to się na więcej miejsca w kabinie). Aha, jeszcze mamy jeden dość istotny wymiar – nowy Yaris jest niższy o 4 centymetry i mierzy równo 1,5 metra.

Co tam jeszcze nowego, jaśnie wielmożny wąsaty panie?

Mamy nowy silnik pracujący w cyklu Atkinsona, zwie się Hybrid Dynamic Force 1.5 o mocy 93 koni oraz 120 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Nowy akumulator litowo-jonowy (o 27% lżejszy od dotychczas stosowanych niklowo-wodorkowych), nowa hybrydowa przekładnia, a także nowa jednostka sterująca mocą. Producent chwali się, że wydajność nowego napędu wzrosła o 20%, całkowita moc o 16%. Sprint do pierwszej paczki z lepszym o 15% czasem. Poprawiono również jazdę z prędkościami autostradowymi i ograniczono emisję zdrowotnego dwutlenku węgla aż o 20% (mieści się w najnowszych, bardzo surowych normach).

Toyota Yaris IV - silnik

Jeszcze dwa słowa i przechodzę do testu.

Bardzo fajnie, bo mamy swój udział w produkcji nowego Yarisa, a konkretnie to odpowiadamy za silnik, o którym wspominałem powyżej, jest on made in Toyota Motor Manufacturing Poland. Natomiast cały Yaris składany jest do kupy w fabryce w Valenciennes w mieście na północy Francji. 

Dzięki uprzejmości Toyota Auto Park Białystok, mam możliwość sprawdzić jak ta cała cukierkowa otoczka ma się w stosunku do rzeczywistości. Wersja, którą testuję, zwie się Comfort i jest pozycjonowana jako 2 w gamie, a gdyby ktoś pytał, to cała gama liczy 5 wersji wyposażenia, przy czym pozycja 1 jest najuboższa, a 5 najbogatsza – wiadomo. W testowanym Yarisie mamy jako wyposażenie dodatkowe:

  • pakiet „Tech” za 2 000 polskich złotych, w skład którego wchodzi: podgrzewanie fotela kierowcy i pasażera, cyfrowy prędkościomierz i obrotomierz, automatyczne ściemniające się lusterko wsteczne, 6 głośników, system multimedialny z kolorowym ekranem dotykowym 8-calowym, elektrycznie regulowane szyby tylne i wykończenie drzwi materiałem Felt;
  •  pakiet „Style” za 5 000 polskich złotych, w skład którego wchodzi: wykończenie górnego przedniego grilla w kolorze fortepianowej czerni, światła: przeciwmgielne, główne oraz tylne w technologii LED, 16-calowe aluminiowe felgi, przyciemniane szyby tylne;
  • lakier „Silver Diamond” za 2 000 polskich złotych i zabezpieczenie antykradzieżowe za 1 995.

Aha, żeby nie było niejasności to jeżdżę hybrydowym Yarisem z bezstopniową automatyczną przekładnią, którego cena po rabacie wynosi 85 895 polskich złotych – sporo. 

Poniżej mamy przedstawione wszystkie jednostki oferowane w nowej Toyocie Yaris:

NomenklaturaCena od (brutto)Zużycie paliwa (l/100km)Skrzynia biegówMoc w KM / moment obrotowyPrzyśpieszenie 0 – 100 km/h
1.0 VVT-i58 9005,65-stopniowa manualna72 / 9314,6
1.5 Dynamic Force63 9005,2 – 5,56-stopniowa manualna125 / 1539,0
1.5 Dynamic Force Multidrive S68 9005,3 – 5,7bezstopniowa automatyczna125 / 15310,2
1.5 Hybrid Dynamic Force e-CVT77 9003,8 – 4,3bezstopniowa automatyczna116 / 1209,7

Toyota Yaris IV

Kręcę się wokół nowego Yarisa, niczym sęp nad padliną. Jedno kółko, drugie kółko… Co jest, u licha?! Z której strony mam go ugryźć? Chcę, a nie potrafię. Stoi obok poprzednia generacja – jest taka okrągła, może bardziej pasuje do niej określenie jajowata, niewyraźna, niezdecydowana, ale miła.

Toyota Yaris IV

A nowa? Wygląda agresywnie, gniewnie, drapieżnie i złowrogo! Yaris najwyraźniej jest na etapie burzliwego dojrzewania. Jak, moim zdaniem, wygląda jego aparycja? Ma zmrużone oczy (reflektory), rozdziawioną paszczę (grill), szerokie barki (nadkola), ładnie wkomponowane atrapy wlotów powietrza, a w paszczy czarny ochraniacz na zęby w błyszczące romby… A może są to ślady opon na asfalcie które walczyły z trakcją? Sam już nie wiem! Jeszcze dwa słowa o LED-owych reflektorach, które zapewniają nam przyzwoitą widoczność w nocy. Nie tworzą wspólnej bryły z nadwoziem, sprawiają wrażenie, jakby wychodziły z nadwozia – obecnie rzadko spotykany zabieg, a jakże cieszący oko. Nie znalazłem w broszurkach Toyoty, kto odpowiada za dizajn nowego Yarisa, ale przybijam mu wirtualną piątkę. Idziemy dalej.

Toyota Yaris IV

Patrzę na auto z perspektywy ni to tył, ni to profil – coś tak pomiędzy i dochodzę do wniosku, że nowy Yaris czerpał inspirację garściami z najnowszej Hondy Civic Hatchback. Mamy masę krzywizn, przetłoczeń, wyodrębnione światła z bryły nadwozia, które tworzą jakby drugi tylny spojler, albo, jak kto woli, półkę na kawę podczas postoju. Jednak, wydaje mi się, że krzywizny Toyoty Yaris przypadną do gustu znacznie większemu gronu odbiorców niż te z Hondy… Są mimo wszystko bardziej stonowane i tworzą spójną całość z projektem auta. Dużo się dzieje, ale dobrze się dzieje.

A skoro jesteśmy już z tyłu auta, to wypada wspomnieć parę słów o bagażniku, który legitymuje się pojemnością 286 litrów. Ma wysoki próg załadunku, nie bryluje na tle konkurencji, ale wstydu też nie przynosi. Jest okej, jak na segment B.

Toyota Yaris IV - bagażnik

Jak na me gusta, zewnętrzny dizajn nowej Toyoty Yaris uplasowałbym na pierwszym miejscu ex aequo z Peugeotem 208.

Siadam za kółko, jak to się potocznie mawia, za fajerę. Jak wspominałem wyżej, testuję Yarisa w wersji wyposażenia „Comfort”, która ma standardowe fotele przednie. W moim odczuciu są to babcine pufy – wygodne, bardzo miękkie i usiądzie w nich osoba pokaźniejszych rozmiarów, ale zapomnijcie o podparciu bocznym. Po pewne trzymanie ciała w zakrętach musimy sięgnąć głębiej do kieszeni, a tłumacząc to na język Toyoty, zaznaczamy w konfiguratorze wersję wyposażenia przynajmniej Selection Elegant (3. w gamie).

Toyota Yaris IV - wnętrze

Jeżeli chodzi o widoczność w aucie, to ciężko mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. W temacie asystentów poprawiających widoczność, to już od 2. wersji wyposażenia mamy w standardzie kamerę cofania. Co ciekawe, czujniki parkowania przednie czy też tylne są jako opcja nawet w najbogatszej wersji wyposażenia. To, że z tyłu są zbędne, jak najbardziej rozumiem, bo jest kamera, w dodatku bardzo dobrej jakości. Jednak nie ma możliwości ustawienia fotela tak, żeby widzieć, gdzie kończy się maska auta. Ktoś, kto ma problemy z wyczuciem samochodu, powinien zaznaczyć w konfiguratorze przednie czujniki parkowania.

Toyota Yaris IV - wnętrze

Wewnątrz auta najbardziej przypadły mi do gustu boczki drzwi, wyglądają bardzo ładnie, czuje się inspirację Lexusem LC – jednym z najpiękniejszych grand tourerów. ALE – i nie bez powodu piszę to wielkimi literami – na szubienicy powinien skończyć ten, kto nie dał odrobiny pianki w boczkach drzwi, mój łokieć wołał o pomstę do nieba – takie są twarde!

Toyota Yaris IV - wnętrze

Dalej. Wieniec, a raczej centrum dowodzenia. Mamy duży zakres regulacji, przyjemnie leży w dłoniach, a nasze kciuki mają pełne ręce roboty (jakkolwiek to by nie zabrzmiało, ale tak właśnie jest!). Kciukami posterujemy naszymi zegarami, radiem, telefonem, asystentami bezpieczeństwa, czy też nawiążemy rozmowę z naszym Yarisem. Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to do tych joysticków, którymi operujemy tylko góra-dół, automatycznie kciuk chce iść w lewo bądź prawo.

Pamiętam, jak kiedyś jeździłem Yarisem I generacji i jakie miał innowacyjne cyfrowe zegary w konsoli środkowej – wówczas wyglądały bardzo nowocześnie. Nie inaczej jest w IV odsłonie Yarisa. Nie chodzi mi o to, że powalają jakością na kolana, tylko o to, że są inne – niesztampowe… Mamy dwa jakby zegary motocyklowe w masywnych obudowach (bardzo czytelne) i pomiędzy nimi ekstra ekran tft, na którym bez okularów nic nie widzę, a jak się okazuje jest na nim bardzo dużo informacji.

Toyota Yaris IV - wnętrze

Wewnątrz dominują twarde plastiki, o ile dobrze pamiętam to miękko było tylko u góry deski rozdzielczej. Wszechobecnych skór w segmencie B za takie pieniądze nikt się raczej nie spodziewa, ale mogłoby być zdecydowanie więcej miękkich plastików. Stylistyka, ergonomia wnętrza jest do bólu poprawna. Połączono klasykę z nowoczesnością. Przykładowo, mamy centralny tablet, który jest łatwy w obsłudze, jest dobrej jakości, umieszczony w zasięgu wzroku (nie odrywamy spojrzenia od drogi). Obsłuży go zarówno kierowca, jak i pasażer, posterujemy nim dotykowo bądź za pomocą namacalnych przycisków, znajdujących się po jego skrajnych bokach, które z kolei skracają drogę do danej funkcji. Bardzo sobie cenię namacalne przyciski do sterowania klimatyzacją, nawiewami, ogrzewaniem foteli – wszystko mamy pod ręką we właściwym miejscu.

Toyota Yaris IV - wnętrze

Schowek w tunelu środkowym, uchwyty na napoje – klasyka. Jednak do klasyki już nie należy półka pod tabletem na desce rozdzielczej i druga zaraz obok. Jakie proste, a jakie genialne i użyteczne. Plus do użyteczności podkreślony grubą linią, a może nawet dwiema.

Toyota Yaris IV - wnętrze

Idziemy na tył. W nowym Yarisie usiądą całkiem wygodnie cztery osoby dorosłe, pod warunkiem, że mierzą po maksymalnie po 1,8 metra. Ja mierzę (bez kapelusza) 1,75 metra i siadając za „sobą”, uprzednio ustawiając fotel kierowcy w komfortowej pozycji, miałem na kolana kilka centymetrów zapasu. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to drzwi mogłyby otwierać się szerzej – może być problem z usytuowaniem fotelika dziecięcego.

Toyota Yaris IV - wnętrze

Może coś jeszcze o tym, co jest na pokładzie? A bardzo proszę.

W nowym Yarisie mamy centralną poduszkę powietrzną, która znajduje się między kierowcą i pasażerem, jest to gorąca nowość w autach segmentu B. Szczerze, to jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, jak dobrze gra orkiestra dęta w Yarisie. Co prawda, w podstawie w wersji Comfort są 4 głośniki, a w testowanym 6, a to za sprawą opcjonalnego pakietu Tech, w skład którego wchodzi jeszcze kilka rzeczy, ale warto go wziąć choćby ze względu na nagłośnienie. Jeszcze dwa słowa uznania należą się systemowi sterowania głosowego, nie jest może specjalnie rozbudowany, ale działa jak należy.

Jaśnie panie, a jak jeździ nowy Yaris?

Toyota Yaris IV

            To zależy. Potrafi być wspaniały, ale potrafi też mocno irytować. Może najpierw o tym, co może irytować. Jeśli ktoś szuka auta, którym będzie jeździł dynamicznie, niech od razu obierze kierunek Yarisa GR, a nie hybrydowego pobratymca. Nie dajcie się nabrać na opinię, że auto uwielbia zakręty… Są to bajki z cyklu Walta Disney’a.  Hybrydowy Yaris to przede wszystkim komfortowy samochód.  Oczywiście to nie tak, że Yaris ani nie skręca, ani nie przyśpiesza, bo skręca i całkiem żwawo nabiera prędkości. Pierwszą paczkę osiąga w 9,7 sekundy, co jest jak najbardziej akceptowalnym wynikiem. Nie brakuje mu również pary, aby wyprzedzić bezpiecznie ciężarówkę. Jednak sportowa, a nawet dynamiczna jazda, to nie jego bajka. Ponadto może irytować przekładnia e-CVT, która sprawia, że silnik jednostajnie wyje, oczywiście, gdy mamy wciśnięty do oporu pedał gazu.

Toyota Yaris IV - wnętrze

A więc, kiedy jest wspaniały?

            Jeśli spokojnie go eksploatujemy. W aglomeracji miejskiej silnika nie słychać, a jeśli słychać, to na zewnątrz i nie spalinowy a elektryczny. Brzmi on jak coś pomiędzy szumem morza, który słyszymy, jak przykładamy ucho do muszli, a szlifierką pracującą na niskich obrotach. Według Toyoty w ruchu miejskim silnik elektryczny bierze na siebie do 80% czasu pracy. Myślę, że jest to wynik laboratoryjny, ale spokojnie może wykonać połowę roboty, o ile poruszamy się bez pedału w podłodze.

            Nowy Yaris jest zdumiewająco zwrotny, dosłownie zawraca w miejscu. Układ kierowniczy działa bardzo lekko, wręcz aksamitnie, co docenią wszyscy użytkownicy podczas manewrów miejskich. Zawieszenie jest zestrojone na miękko i dobrze pochłania nierówności na drodze. Absolutna cisza i spokój w kabinie jest tak do około 120 kilometrów na godzinę, a z każdym kilometrem robi się coraz głośniej (do 140 jest jak najbardziej akceptowalnie, ale powyżej już nieprzyjemnie).

Toyota Yaris IV - zegary

            Dwa słowa o systemach bezpieczeństwa. System wykrywania pieszych i rowerzystów, owszem, działa (zamierzenie próbowałem potrącić pieszych na przejściach). Alarmuje sygnałem dźwiękowym i dodatkowo pokazuje coś na wyświetlaczu; hamuje bardzo późno, ale to dobrze, bo nie jest przewrażliwiony – reaguje tylko wtedy, kiedy rzeczywiście trzeba. Układ rozpoznawania znaków drogowych – super sprawa – działa poprawnie, ale nie wykrywa znaków pokroju obszar zabudowany, cierpliwie czeka na czerwone kółko z liczbą. Inteligentny tempomat adaptacyjny śmiga wręcz bardzo dobrze, na dystansie przeszło 100 kilometrów nie popełnił żadnego błędu. Co do asystenta pasa ruchu mam zastrzeżenia, zdarza mu się być pijanym piratem, przez co odbija autem od prawej do lewej i od lewej do prawej. Dobrze, że jest, ale nie można mu bezgranicznie ufać.

Toyota Yaris IV

Wisienka na torcie – ekonomia. Hybrydowa Toyota Yaris produkuje paliwo, a w trybie B (rekuperacji), który ustawiamy przy skrzyni biegów, produkuje go jeszcze więcej. Podeprzyjmy to liczbami, które osiągnąłem w aglomeracji miejskiej: 4,5 litra, gdy jeździłem jak lokalny kierowca BMW (czyt. zderzak w zderzak, gaz do oporu), 3,2 litra, gdy jeździłem normalnie (czyt. starałem się nie łamać przepisów i nie być zawalidrogą), 2,8 litra, gdy byłem eko-terrorystą. W trasie starałem się nie przekraczać 120 kilometrów na godzinę i osiągnąłem 3,8 litra. Kapelusze z głów!

Toyota Yaris IV
test Toyoty PROACE City Verso – kliknij tutaj

Podsumowując.

Toyota ma poważne plany co do Yarisa, chcą produkować do 300 tysięcy aut rocznie (pomóc ma w osiągnięciu takiego wyniku crossover Yaris Cross) – czy uda się im osiągnąć cel?

Z pewnością.

Prognozowana cholernie wysoka wartość rezydualna zapewni klientom spokojny sen, śmiało można rzec, że to dobra lokata. Toyota włożyła masę pracy w nową odsłonę Yarisa – jest o wiele ładniejszy i, moim zdaniem, trafi w gusta zarówno obecnych klientów jak i tych nowych, którzy nie brali go pod uwagę. Komfort, styl, ekonomia – ot i cała Toyota Yaris…

Skala wąsa

Toyota . Yaris . Toyota Yaris 5
Peugeot. 208 . Peugeot 208 3
Volkswagen . Polo . Volkswagen Polo 3
. Inne auto. Inne auto 2