SAAB 96 V4 – dla wyznawcy religii Svenska Automobile Aktie Bolaget

Nadchodzi taki dzień w życiu większości ludzi (ewentualnie Homo Habilis, kopalny gatunek człowieka zręcznego czyt. użytkownika hulajnóg) kiedy to z jakiś względów decydujemy się na zakup samochodu. Handlarze polecą, co najdłużej zalega na placu, laweciarze Alfy, Auto-Świat Skodę oraz Volkswagena, marszałek Kuchciński rządowe samoloty, a kto poleci SAAB-a, umarłą markę? – tylko wyznawca, psychofanatyk i sadomasochista.

Krótka lekcja historii – SAAB pierwotnie istniał jako przedsiębiorstwo lotnicze, założone w 1937 roku w Linköping (miasto w Szwecji). Po II wojnie światowej skończyły się zamówienia wojskowe na samoloty, kupony trzeba było odcinać dalej, dlatego kierownictwo marki postanowiło stworzyć samochody osobowe SAAB, przecież to nic trudnego – skoro robiliśmy do tej pory samoloty. No jak widać dość trudnego, a to dlatego, że marka zmieniała x razy właścicieli i nikt nic z niej ciekawego nie ulepił, nawet gigant, taki jak koncern General Motors. Co jak co, marce SAAB zawdzięczamy kilka innowacyjnych rozwiązań np. spryskiwacze reflektorów przednich, podgrzewany fotel kierowcy czy też dzielone na strefy lusterko boczne, które to eliminowało martwy punkt.

Model 96, który mam przyjemność testować produkowano aż przez 20 lat. Jest to najdłużej produkowany model w historii, lata 1960 – 1980, wyprodukowano aż 547 tyś egzemplarzy. Ów 96-tka wyprodukowana została w 1973 roku, jednakże można rzec, że nie dawno opuściła fabrykę, gdyż została kompleksowo odrestaurowana. Posiada silnik w widlastym układzie V4 o pojemności 1,5 litra – jest to jednostka Forda zakupiona w 67 roku przez markę SAAB o astronomicznej mocy 66 koni. Dlaczego astronomicznej? Wcześniej w tym modelu był silnik R3 o pojemności 841 centymetrów i mocy 38 koni pociągowych. Model 96 był popularny wśród kierowców rajdowych, odniósł sporo sukcesów, w tym trzykrotnie wygrał Rajd Wielkiej Brytanii (w latach 60-62). Dżentelmeni starszej daty mogli widzieć go jak w 64 roku próbował zdobyć Rajd Polski na płycie lotniska na krakowskich Czyżynach. Prowadzony był przez Erika Carlssona, którego pilotem była jego żona (notabene pchała ona auto z zalanym silnikiem i dotarli na metę na drugiej pozycji, za to kapelusze z głów).

Auto intensywnie testowano w tunelu aerodynamicznym, dzięki temu może pochwalić się bardzo dobrym współczynnikiem opływu powietrza. Linia nadwozia wygląda bardzo dobrze, rzekłbym nawet, że dość zabawnie na tle współczesnych aut, tak jakby auto wyrwano z bajki. Mnóstwo detali, chromu, sportowe pasy podkreślające rajdowe dziedzictwo, logotypy na bokach drzwi, 15-calowe kapcie, w których to można się przeglądać i poprawiać fryzurę, dużo by wymieniać. Wymiary auta zbliżone do współczesnego Volkswagena Polo, nadwozie dwudrzwiowe, typu fastback mierzy ciut ponad 4 metry długości, 1,6 metra szerokości, a masa z płynami to około 900 kilogramów.

Aspekty praktyczne to ogromny bagażnik nawet na współczesne standardy, bez kłopotu zmieszczą się bagaże czteroosobowej rodziny. Bolączki wsiadania na tylną kanapę, typowe dla nadwozi dwudrzwiowych. Tylna kanapa bez zagłówków – bardzo wygodna, z tym że miejsca na nogi mamy dużo, jeśli kierowca mierzy 1,6 metra w kapeluszu i lubi mieć kolana oparte o deskę rozdzielczą. Miejsca nad głową tyle, że pożal się Boże, z udogodnień podłokietniki, tylna półka, która może służyć jako przechowalnia bagażu podręcznego, popielniczki po obu stronach, szybki uchylane na boki, tak jak we współczesnych Citroenach Cactusach.

Nic tu po mnie, przesiadam się za fajerę na fotel rajdowca. Pierwsze wrażenie to komfort, mowy nie ma o trzymaniu bocznym, czego nie można powiedzieć o kubełkowych zagłówkach – mniemam, że świetnie leży w nich kask. Typowe logiczne rozwiązania SAAB-owskie, czyli z fotela kierowcy wychodzi końcówka do zapięcia pasów pasażera i z fotela pasażera wychodzi końcówka do zapięcia pasów kierowcy. Fotele regulowane mechanicznie, miejsca z przodu tyle, że partnerka swobodnie sięgnie tam, gdzie lubią mężczyźni najbardziej. Z udogodnień przedniej kanapy mamy: system otwierania szyb korbotronik, nawiewy powietrza, sterowanie w zakresie dmuchamy, ewentualnie nie dmuchamy, osłony przeciwsłoneczne, ładne logo 96 na desce rozdzielczej, no i chyba to na tyle.

Ciągniemy ssanie, przekręcamy kluczyk i jazda. No właśnie, z tym przekręcaniem kluczyka i jazdą to nie jest tak prosto jakby się mogło wydawać. Skrzynia czterobiegowa usytuowana jest przy kierownicy, aby przekręcić kluczyć trzeba mieć nie lada zdolności manualne i dużo cierpliwości. Gdyż już odpowiednio posmyramy skrzynię, uda nam się przekręcić klucz, a co za tym idzie odpalić tę widlastą jednostkę – ruszamy!

Wieniec kierownicy bardzo duży i cienki, wspomagania nie ma, widoczności w lusterkach bocznych też nie ma. Skrzynia SAAB-a przy kierownicy wymaga wprawy, łatwo pomylić biegi, gdyż są bardzo blisko siebie. Jedynka o dziwo krótka, przy przeciągnięciu hałas w kabinie jest typowy dla aut rajdowych, w codziennej eksploatacji nie do zniesienia. Powiedziałbym, że jak na tę moc oraz masę auto przyśpiesza przeciętnie, dużo hałasu, efektów niewiele. Zawieszenie sztywne dobrze trzyma auto w zakrętach, co prawda nie wchodziłem w zakręty w astronomicznych prędkościach jak na to auto, ale wykonuje swoją robotę. Hamuje o dziwo bardzo dobrze, jak przeciętne współczesne auto. Dobrze, że jest mechaniczny hamulec ręczny – można zrobić w zimę wrażenie na kolegach, partnerce bądź kochance.

W aglomeracji miejskiej podczas dużego natężenia ruchu auto się przegrzewa, syczy, wzdycha, dobrze się czuje jadąc, a nie stojąc w korkach. O wygłuszeniu inżynierowie SAAB-a mniemam, że nigdy nie słyszeli, w aucie jest zawsze głośno albo cholernie głośno, niezależnie czy jedziemy z otwartymi czy też zamkniętymi szybami. Mimo niewielkich rozmiarów nie nadawałoby się jako auto do szkółki jazdy – parkowanie nim do najłatwiejszych nie należy, nie ze względu na brak wspomagania, tylko ze względu na lusterka, które robią bardziej robotę jako ozdoby. Poza aglomeracją miejską, podczas manewru wyprzedzania ciężarówki, niezbędną jest odległość mniej więcej pasu startowego, ale ile przy tym emocji. Dla niewtajemniczonych wyjęcie kluczyka ze stacyjki jest niemożliwe do zrealizowania. Aby go wyjąć, należy wrzucić bieg wsteczny, co do łatwych czynności również nie należy.

Auto bez wątpienia ma swój urok, jednakże zdecydowanie wolę na nie patrzeć niż nim jeździć – zbyt wiele przygód przeszliśmy na tak krótki czas. Być może to cały urok SAAB-ów, tego jeszcze nie wiem…

Skala wąsa

Typowy Janusz. . Typowy Janusz 5
Twardziel. Hulk Hogan. Twardziel Hulk Hogan 5
Na co dzień miły i towarzyski. Michał Wołodyjowski. Na co dzień miły i towarzyski Michał Wołodyjowski 10
Showman, sam seks. Freddie Mercury. Showman, sam seks Freddie Mercury 16