Pod prąd – Mazda MX-30 – test

Przyznaję bez bicia, że trochę drwiłem z Mazdy MX-30. Z której choinki się Mazda urwała, że krzyczą za małego elektrycznego crossovera MX-30 niemal 143 tysiące polskich złotych?! Przecież to pułap cenowy hybrydowej Mazdy CX-30 w topowej wersji wyposażenia ENSO, z 2-litrowym silnikiem wypluwającym 180 koni, zaprzężonym z automatyczną 6-biegową skrzynią! Dalej. MX-30 przyśpiesza do setki w 9,7 sekundy, a gnać może maksymalnie 140 kilometrów na godzinę, a na pełnym baku pokonamy plus minus 200 kilometrów… Myślałem sobie, do licha ciężkiego, kto ją kupi?! Po weekendzie spędzonym z MX-30 już wiem, że kupi ją wiele osób.

Mazda MX-30

Nomenklatura MX.

Wielu z Was, w tym mnie, oznaczenie MX, kojarzy się z najlepiej sprzedającym się roadsterem na świecie, mowa oczywiście o Mazdzie MX-5. Nasuwa się więc jedno zasadnicze pytanie… Czy Mazda sprofanowała święte litery MX, nazywając tak swego pierwszego elektrycznego crossovera?

Odpowiedź brzmi – NIE.

Otóż oznaczenie MX używa się do określania samochodów produkcyjnych, koncepcyjnych i wyścigowych. W moim odczuciu MX to swego rodzaju bunt Mazdy. Przykład? Koniec lat 80-tych, auta sportowe oferowane w rozsądnych pieniądzach odchodzą do lamusa… Co wówczas robi Mazda? Ano prezentuje w 1989 roku auto sportowe za rozsądne pieniądze – model MX-5. Mazda MX-30, której test czytacie, też jest przejawem buntu Mazdy.

Mazda MX-30

Obecnie każdy producent samochodów elektrycznych walczy o zasięg, jakby to tylko on się liczył. Dosłownie! Odnoszę wrażenie, że termin „zasięg” stał się oficjalnie synonimem samochodu elektrycznego. Z tego co obserwuję, to większość ludzi narzeka właśnie na małe zasięgi i długi czas ładowania samochodów elektrycznych. Co jest jak najbardziej zrozumiałe, jeśli ktoś robi dużo kilometrów. Mazdy nie obchodzi duży zasięg, ani też nie obchodzi ekspresowy czas ładowania bateryjek… W końcu mamy litery MX w nazwie, a więc możemy zrobić na przekór, prawda?

Mazda MX-30

Dizajn KODO

Przyznaję, że nadwozie Mazdy MX-30 przypadło mi do gustu. Lubię aparycję tejże suszarki, wygląda jak naburmuszona sowa. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale w tym modelu projektanci Mazdy odeszli od motywu skrzydła, poniekąd wizytówki stylistyki KODO. Czy ktoś będzie z tego powodu płakał? Raczej nie – Mazda MX-30 jest pewna siebie i zawadiacka.

Mazda MX-30

Profil Mazdy MX-30, czyli efekt zakrzywionego zwierciadła. Sprawia wrażenie większego, niż jest w rzeczywistości. Sprawia wrażenie, że możemy hulać swobodnie po krawężnikach, a nie możemy. Wydaje się, że będziemy mieli mało miejsca nad głową na tylnej kanapie ze względu na modną linię „coupé”, a mamy go całkiem pod dostatkiem. No i na sam koniec – sprawia wrażenie, że projektanci zapomnieli zamocować klamki do tego jakby lufciku znajdującego się za przednimi drzwiami… Aha, jeszcze chciałbym przybić wirtualną piątkę dla persony, która odpowiada za klapkę wlewu paliwa – jak żyje, większej nie widziałem, brawo!

Mazda MX-30

Cztery litery Mazdy MX-30. Całe show tak naprawdę skradły cylindryczne reflektory, które z profilu sprawiają wrażenie jakby tworzyły jedność z nadwoziem, a jej nie tworzą. Są wyodrębnione z nadwozia. Są bardzo oryginalne i nie sposób pomylić ich z innymi reflektorami –  plus dla Mazdy.

Mazda MX-30

Kojarzycie może edycję kazachstańskiego Idola, kiedy wystąpił genialny wokalista z bałałajką z coverem utworu „Freestylo”?

To właśnie na jego cześć nazwano drzwi Mazdy MX-30!

Nie każdy zna obecnie oferowane karykaturalne BMW i3, które posiada drzwi tego typu – otwierane pod wiatr. Wierzę, że Mazda stosując tego typu drzwi, chciała wywołać na klientach efekt WOW i z pewnością na wielu wywoła. Takie rozwiązanie ma plusy dodanie jak i ujemne. Otwierają się naprawdę szeroko, przednie aż do kąta 82o, a tylne do kąta 80o. Kiedy otworzymy jedne i drugie mamy dosłownie wrota na pokład.

Mazda MX-30

Na tylną kanapę wsiądziemy wygodnie, bez przesuwania przedniego fotela, pod warunkiem, że jest on ustawiony pod osobę średniego wzrostu, tak do 1,75 metra. Powyżej trzeba interweniować z przesuwaniem fotela, no i tutaj zaczynają się schody, ale tylko w przypadku fotela kierowcy. Sterujemy nim bardzo wygodnie, bo elektrycznie, ale trwa to mniej więcej pół godziny. Poza tym ktoś wpadł na genialny pomysł, aby sterowanie nim również znajdowało się z tyłu, za zagłówkiem. Każde dziecko będzie się bawić naszym fotelem!

Mazda MX-30

Przegrzebałem całe menu pokładowe i nie znalazłem opcji, aby dezaktywować te przyciski. Ba, przecież nie tylko dzieci będą się w ten sposób bawić… Opatrzność czuwała nad fotelem pasażera, w którym mamy genialny i zarazem użyteczny pasek do przesuwania i składania fotela.

Mazda MX-30

Kończąc te drwiny. Dzięki temu, że nie mamy środkowego słupka bardzo wygodnie zamontujemy fotelik dziecięcy, czy też wrzucimy na pokład większe przedmioty. Kolejnym plusem dodatnim jest to, że nasza pociecha sama nie otworzy drzwi, bo przecież najsampierw musimy otworzyć drzwi przednie. Z kolei w ten sposób również mamy do czynienia z plusem ujemnym, gdyż pasażer tylnej kanapy sam nie wysiądzie… Jak to się mawia – coś za coś. Warto dodać, że brak środkowego słupka nie wpływa na nasze bezpieczeństwo. Mazda MX-30 zdobyła 5 gwiazdek w testach Euro NCAP-u, w tym otrzymała maksymalne noty w testach symulujących zderzenia boczne.

EKO wnętrze jest jakby premium.

Podoba mi się podejście Mazdy w tej kwestii. Skoro mamy pojazd teoretycznie ekologiczny, to fajnie, że wewnątrz zastosowano wiele materiałów przyjaznych dla środowiska. Szara tapicerka na drzwiach, która powstaje z recyklingu plastikowych butelek, jest przyjemna dla oka i miła w dotyku. Do złudzenia przypomina welur, dałbym sobie rękę uciąć, że to właśnie ten materiał, i teraz byłbym bez ręki.

Mazda MX-30

Skóra, a raczej jej cholernie dobra imitacja, produkowana jest przy użyciu wody, a nie rozpuszczalników organicznych, co oczywiście pomaga zmniejszyć negatywny wpływ na środowisko. Korek, który znajduje się na uchwytach drzwi, a także w tunelu środkowym pozyskiwany jest w sposób naturalny, nie wymaga ścinania drzew, a jedynie obierania ich z obrastającej kory. Ten koreczek pochodzi nie tylko z „resztek drzew”, a również z korków np. od wina (więc miłośnicy tegoż trunku powinni się czuć jak w domu). Nie jestem do końca pewny trwałości tego ekologicznego rozwiązania, niemniej jednak Mazda prawi, że opracowała specjalną powłokę, która zapewnia wysoką trwałość. No cóż, czas zweryfikuje.

Mazda MX-30

MAZDA JINBA-ITTAI – jedność jeźdźca z koniem

Powiem tak, że albo słaby ze mnie jeździec, albo słabym koniem jest Mazda MX-30, albo, co jest wysoce prawdopodobne, źle zrozumiałem tę jedność. Pozycja za kierownicą, owszem, siedzimy wysoko i – tak, widać całą maskę, ale środkowe słupki (których teoretycznie nie ma, ale tak naprawdę są i to dość szerokie) wielokrotnie przysłaniały mi widoczność np. gdy skręcałem i miałem już pojazd odrobinę ustawiony w pożądanym kierunku jazdy. Widoczność do tyłu jest co najwyżej dobra, ale daleko jej do ideału. Kolejne ALE kieruję w stronę siodła, to znaczy fotela. Owszem, jest komfortowy i – fakt, świetnie wygląda, ale nie zapewnia absolutnie żadnego podparcia bocznego. Jest dobry dla jeźdźca, który stepuje, ewentualnie kłusuje, ale nie dla jeźdźca, który galopuje.

Mazda MX-30

A reszta? Same plusy.

Mamy świetne, mięciutkie podłokietniki. Warto zaznaczyć, że Mazda zadbała o komfort naszego prawego kolana, które opiera się o „skórzaną” poduszkę w tunelu środkowym. Wieniec dobrze wygląda, elementy sterowania są czytelnie rozmieszczone i, przede wszystkim, świetnie leży w dłoniach. Zegary są bardzo proste, zarazem cholernie czytelne. To samo mogę rzec o kolorowym wyświetlaczu head-up, który, co warto zaznaczyć, mamy już w najuboższej wersji wyposażenia KAI.

Mazda MX-30

Przepraszam najmocniej!

Powyżej wspominałem o jakimś tunelu środkowym, a jest to „pływająca konsola”, a na niej mamy:

  • panel do sterowania klimatyzacją z ekranem dotykowym o przekątnej 7 cali, co ważne, do głównych funkcji mamy namacalne przyciski, a co ciekawe, to Mazda po raz pierwszy zastosowała tego typu panel;  
  • wielki lewarek, który chodzi topornie;
  • pokrętło wielofunkcyjne z kilkoma dodatkowymi klawiszami do poruszania się po ekranie centralnym, który jest świetnej jakości i mierzy 8,8 cala (w każdej wersji wyposażenia);
  • joystic, który jest jednocześnie pokrętłem i służy do obsługi radia;
  • elektryczny ręczny, no i cudowny system, który zwalnia kierowcę z obowiązku trzymania nogi na pedale hamulca podczas postoju zwany Auto Hold.
Mazda MX-30

Rozmieszczenie komponentów i ich obsługa jest intuicyjna, wyśmienita, wręcz doskonała. Pływająca konsola jest na wysokości naszego podłokietnika przez co ręka leży wygodnie i odpoczywa, a w razie potrzeby steruje. Kapelusze z głów, panie i panowie z Hiroszimy! Ukróćmy jednak odrobinę te ochy i achy. Półka, która znajduje się pod konsolą pływającą skrywa m.in. dwa porty USB i gniazdko 12V. Nie ma absolutnie żadnej możliwości, żeby kierowca podczas jazdy dostał się do któregoś portu USB.

PIWNICA KODO (witamy na tylnej kanapie)

Kanapa osadzona jest dość nisko, dodatkowo mamy niewiele miejsca na nogi, przez co nasze uda „lewitują”… Wytrzymałbym tu maksymalnie 2h. Jest ciemno, przez co trochę klaustrofobiczne, promienie słońca, ledwo co tu docierają (przez te małe okienka rodem z samolotu). Usiądą tu wygodnie dzieci, a osoby średniego wzrostu po prostu przetrwają.

Mazda MX-30

Bagażnik bez opcjonalnego nagłośnienia Bose legitymuje się pojemnością 366 litrów, a z – 341 litrem, a po złożeniu tylnej kanapy jego pojemność rośnie do 1171. Progu załadunkowego nie ma, przez co wygodnie wkładamy i wyjmujemy nasze taboły. Koła zapasowego na próżno tu szukać, nawet w opcji. Mamy za to w każdej wersji wyposażenia zestaw naprawczy do kół oraz zestaw kabli ładujących (z domową wtyczką, a także złączem typu 2) – całe to dobrodziejstwo znajduje się pod podłogą bagażnika.

Mazda MX-30

ZASIĘG

Na zlecenie Mazdy niejaka firma Ipsos Mori przeprowadziła w ubiegłym roku badanie na temat dziennego zapotrzebowania na kilometry klienta europejskiego. W badaniu wzięło udział ponad 12 tysięcy kierowców z Europy, a nawet z Polski. No i finał jest taki, że dzienne zapotrzebowanie wynosi 48 kilometrów. Wygląda na to, że jestem statystycznym kierowcą europejskim, gdyż łapie się w widełkach dziennego zapotrzebowania. Mazda ze swoim bakiem 35,5 kWh modelowi MX-30 zapewnia zasięg na poziomie 200 kilometrów (w cyklu mieszanym według normy WLTP). Testowałem MX-30 w 90% w aglomeracji miejskiej, praktycznie cały czas przy włączonym maksymalnym odzysku energii, korzystając z takich dobrodziejstw jak grzanie czterech liter czy też rąk na kierownicy. Pokonałem 218 kilometrów i zostało mi kilka % baku, ale nie pamiętam już ile. Mazdę MX-30 możemy ładować prądem stałym DC o maksymalnej mocy 50 kW (od 20 do 80% w 36 minut), bądź prądem przemiennym AC o maksymalnej mocy 6,6 kW (od 20 do 80% w 3 godziny).

Mazda MX-30

Ponadto naukowcy Mazdy zbadali, że pojazdy o napędzie elektrycznym wyposażone w małe akumulatory emitują w całym swoim cyklu życia mniej dwutlenku węgla niż porównywalne samochody z silnikami Diesla. Ponadto dzięki zastosowaniu małych akumulatorów zmniejsza się masa pojazdu. Mazda MX-30 waży 1645 kilogramów. Biorąc pod uwagę, że jest suszarką i mierzy kolejno: 4,39 na długość, na szerokość (bez lusterek) 1,79, a na wysokość 1,55 metra, śmiało można rzec, że nie jest otyła.

Mazda MX-30

Prowadzenie konia MX-30

Na początek trochę na temat dźwięków. Z zewnątrz Mazda MX-30 brzmi mniej więcej jak tramwaj. Opatrzność czuwała nad klientami, bo nie słychać tychże dźwięków wewnątrz samochodu. Auto jest cholernie dobrze wyciszone, nawet jak poruszamy się z prędkością maksymalną wynoszącą 140 kilometrów na godzinę. Moim zdaniem odrobinę psuje tę harmonię „dźwięk przyśpieszania” emitowany przez głośniki, który ma ułatwiać kierowcy panowanie nad prędkością pojazdu. Auto nie rwie, przyśpiesza bardzo liniowo i w moim odczuciu to zbędny zabieg. Szkoda, że nie można tego wyłączyć.

Mazda MX-30

145 koni mechanicznych i 270 niutonometrów przenoszonych w MX-30 na koła przednie nikomu nie przyśpieszy bicia serca, ale też wstydu w wyścigu spod świateł nie przyniesie. Okej, może z tym nieprzyśpieszeniem bicia serca trochę przesadziłem… Zdarza się Mazdzie na chwilę zgubić trakcję przy zdecydowanym wciśnięciu pedału gazu, a to może komuś podnieść ciśnienie. Powyżej wspomniane parametry w zupełności wystarczą do sprawnego eksplorowania aglomeracji miejskiej – o ile nie planuje się skakać po krawężnikach, bo Mazda ma tylko 13 centymetrów prześwitu.

Mazda MX-30

Układ kierowniczy wyważony jest w punkt – przyzwoicie przenosi informację, co tam na drodze aktualnie się dzieje. Zawieszenie jest twarde – i bardzo dobrze, dzięki temu Mazda MX-30 prowadzi się pewnie. Zaryzykuję stwierdzeniem, że można się nią fajnie pobawić w zakrętach, a systemy bezpieczeństwa nie interweniują bez potrzeby (pozwalają na całkiem dużo).

Mazda MX-30

Aktywny pedał sterujący układem napędowym – trzeba przyznać, że działa całkiem dobrze. Nie myślcie, że możemy sterować Mazdą MX-30 tylko za pomocą pedału gazu – nawet przy włączonym maksymalnym odzysku energii, sama się nie zatrzyma (toczy się gdzieś tak z 5 km/h), a szkoda. System, kiedy trzeba, zapewnia liniowy wzrost siły przyśpieszenia, a gdy musi, potrafi być  „brutalny”. Tak samo działa w drugą stronę. Problem jest tego typu, że żaden kierowca jadący za nami nie jest o tym informowany (nie zapalają się światła STOP-u). Tak że, jeśli będziecie mieli za sobą statystycznego kierowcę BMW „jadącego na zderzaku”, lepiej będzie, jak będziecie używać prawdziwego hamulca. Aha, regulujemy dopływ siły napędowej i poziom odzysku energii podczas zwalniania i hamowania za pomocą łopatek przy kierownicy. Mamy do dyspozycji 5 trybów jazdy.

Mazda MX-30

CENA MX-30 – Mazda stąpa po cienkim lodzie

Z ceną wynoszącą 142 900 złotych na „dzień dobry”, można by wiele polemizować. Znajdziemy masę samochodów spalinowych, które zaoferują nam więcej, a przede wszystkim zaoferują nam wolność (mowa oczywiście o zasięgu). Z kolei Mazda MX-30 zaoferuje nam jazdę bezemisyjną za przysłowiowe grosze.

Do wyboru mamy cztery wersje wyposażenia KAI, KANJO, HIKARI i topową ENSO. Różnica w cenie wynosi 14 tysięcy między najuboższą a najbogatszą i trzeba przyznać, że ma do zaoferowania wiele (w tych pieniądzach). Mamy ekstra 5 systemów poprawiających bezpieczeństwo, bezkluczykowy dostęp, podgrzewane lusterka boczne w prądzie, podgrzewane wycieraczki, przednie fotele i kierownicę, a wisienką na torcie jest nagłośnienie Bose z 12 głośnikami. Nieuchronnie zbliżamy się do kwoty 160 tysięcy – drogo.

Mazda MX-30

Z rządowym dofinansowaniem wszyscy wiemy jak jest, o ile się tym tematem interesujemy. W skrócie, to nie ma co na nie liczyć. Mazda wpadła na pomysł, że aby zachęcić klientów do kupna modelu MX-30 sama „da” dofinansowanie, które obiecał nam rząd, czyli 18 750 złotych. Niezależnie, czy jesteś pan klient indywidualny czy typu firma; niezależnie, czy złożysz wniosek; niezależnie, czy zdecydujesz się na najtańszą czy najdroższą wersję. Mazda każdemu „da” dofinansowanie – jest jak polityk podczas trwania kampanii, z taką różnicą, że dotrzymuje słowa.

Ekodopłata Mazdy była do wyrwania w październiku bieżącego roku, a jej sukces zachęcił Mazdę do jej przedłużenia do końca listopada. W październiku polscy dealerzy przejęli 103 zamówienia na Mazdę MX-30 i nie ma co się dziwić, bo auto kosztujące 124 150 złotych to cholernie dobra oferta.

Szczerze? Bez dofinansowania nie kupiłbym Mazdy MX-30. Skoro mam być zielonym aktywistą, należy mi się ono jak psu buda! Mazda, chcąc dalej odcinać kupony za MX-30, powinna na stałe zrobić rabat minus 18 750 złotych, bo na nasz rząd nie ma co liczyć.

Mazda MX-30

Kluczowe jest zrozumienie idei Mazdy MX-30

Jest to auto dedykowane dla wąskiego grona klientów, którzy są świadomi swoich potrzeb. Auto bez wątpienia należy traktować jako kolejne w rodzinie, jako stylowy, dobrze się prowadzący, tani w eksploatacji, ekologiczny środek transportu, np. na codzienne dojazdy do pracy. W tej roli sprawdzi się wyśmienicie.  

Dzięki za jazdę Mazda Gołembiewscy.

Test pierwszego elektrycznego Mercedesa EQC – kliknij tutaj.

Skala wąsa

Typowy Janusz. . Typowy Janusz 2
Twardziel. Hulk Hogan. Twardziel Hulk Hogan 0
Na codzień miły i towarzyski. Michał Wołodyjowski. Na codzień miły i towarzyski Michał Wołodyjowski 13
Showman, sam seks. Freddie Mercury. Showman, sam seks Freddie Mercury 1