Mały, nadęty samuraj – test Nissana Juke’a

Z racji tego, że Nissan gości w salonach niemalże od początku bieżącego roku, postanowiłem, że zmienię formę testu… Mianowicie oddałem się lekturze, żeby dowiedzieć się, co mają do powiedzenia czołowi skorumpowani dziennikarze motoryzacyjni, co mają do powiedzenia marketingowcy Nissana, co mają do powiedzenia potencjalni klienci i na koniec, co mają do powiedzenia trolle internetowe. Ewidentnie coś jest ze mną nie tak… Mógłbym policzyć na palcach jednej dłoni stwierdzenia, z którymi się zgadzam!

Nissan Juke II

Ochoczo podchodzę do testu Nissana Juke’a, a już Wam tłumaczę dlaczego.

Na widok pierwszej generacji odwracam wzrok i zachodzę w głowę – jak to możliwe, że to auto znalazło ponad milion chętnych? Jak to możliwe, że Juke zjeżdża średnio co 105 sekund z taśmy produkcyjnej w Sunderland w Wielkiej Brytanii? Swoją drogą, fabryka w Sunderland kręci bardzo pokaźne liczby, przykładowo od 2006 roku ich taśmy opuściło ponad 3 miliony Qashqai’ów. Dobra, koniec tych liczbowych ciekawostek. Gdybym miał ułożyć osobisty ranking „najbrzydszych samochodów XXI wieku”, w czołówce z pewnością znalazłby się Nissan Juke pierwszej generacji. No i, moi mili, przyznaję bez bicia, że premiera nowego Juke’a gdzieś mi umknęła, nie wiedziałem o jego istnieniu, nie widziałem jego zdjęć, ani w ogóle nic o nim nie wiedziałem – WSTYD, przyznaję. Któregoś dnia na ulicach tolerancyjnego Białegostoku mignął mi przed oczyma nowy Juke, no i nie mogłem uwierzyć, że to on. Nie ukrywam, chciałem od razu go przetestować, a więc testuję.

Nissan Juke II

Kręcę się wokół Juke’a, jak sęp nad padliną, i myślę sobie – druga generacja Nissana Juke’a będzie miała milion mniej klientów, a już Wam tłumaczę dlaczego. Poprzednią generację, jak sądzę, pokochano za futurystyczne kształty (i pewnie kilka innych mniej istotnych czynników), ale w głównej mierze to dzięki temu, że był nieszablonowy, buntowniczy, no dosłownie z innej parafii crossoverów. Meritum – mnie się kompletnie nie podobał, a druga generacja mnie się całkiem podoba. Logiczny wniosek jest jeden – będzie miała około 999 999 klientów mniej. A tak na poważnie, to myślę, że trafi do jeszcze szerszego grona niż trafiła pierwsza generacja, ale o tym później.

Nissan Juke II

Za dizajn nowego Juke’a odpowiadają panie Carine Giachetti oraz Lesley Busby – kapelusze z głów, drogie panie, według mnie świetna robota. Nie wiem, czy macie podobne odczucia, ale nierzadko, moim zdaniem, pierwsza generacja jest dizajnersko najlepsza, a każda kolejna to staczanie się po równi pochyłej. Oczywiście nie z każdym autem tak mam, ale ze zdecydowaną większością. Juke należy do tego mniejszego grona. Panie ponoć czerpały inspirację z serca Londynu, a mianowicie ze starej architektury i nowoczesnej sztuki – cokolwiek to znaczy.

Nissan Juke II

Przód auta zmienił się nie do poznania. Nissan Juke II generacji ewoluował z małej żabki w dostojnego, napompowanego samuraja. Diodowe reflektory zachowały kultowy okrągły kształt, a tą różnicą, że wewnątrz mamy motyw litery „Y”, ponadto mają zasięg 10 metrów ekstra. Urósł nam grill z motywem litery V.

Nissan Juke II

Coś dużo tych literek, idziemy na tył auta. Pierwsza generacja była jałowa z tej perspektywy, druga nabrała pazura. Ogólnie to auto sprawia wrażenie dojrzałego, rzekłbym, kompletnego projektu utrzymanego w tym samym tonie z każdej perspektywy – i dobrze.

Nissan Juke

To, że auto urosło, fanom modelu nie muszę przypominać, ale przyszłym fanom przypomnę. Juke mierzy 4,21 metra na długość, 1,59 metra na wysokość i 1,8 metra na szerokość. Kluczowa zmiana to zwiększony o 10 centymetrów rozstaw osi, który obecnie legitymuje się długością  2,63 metra. Z kwestii rozmiarowo najistotniejszych – miejsca z tyłu na wysokości kolan pasażerowie mają prawie 6 centymetrów ekstra oraz 1 centymetr ekstra nad głowami, a, i jeszcze bagażnik zyskał 20% ekstra pojemności i mierzy teraz imponujące (jak na tę klasę) 422 litry. Jak już jesteśmy przy bagażniku, znajduje się w nim koło zapasowe (dojazdowe) oraz półka, dzięki której możemy skutecznie zmniejszyć pojemność naszego bagażnika, tym samym pozbywając się progu załadunkowego oraz tworząc niemal płaską podłogę po złożeniu drugiego rzędu siedzeń.

Nissan Juke - bagażnik

Zanim zasiądę na pokład i obalę kilka zaczytanych mitów, to pragnę zaznaczyć, że w żadnej publikacji (poza materiałami prasowymi) nie przeczytałem, że wzmocniono strukturę nadwozia w newralgicznych miejscach, czyli usztywniono konstrukcję i dzięki temu znacząco poprawiono bezpieczeństwo pasażerów – jak dla mnie to dość istotne informacje i mniemam, że dla potencjalnych klientów również.

Szperając w konfiguratorze Nissana znalazłem odpowiedź na jedno z nurtujących mnie pytań – czy nowym Juke’iem da się pokazać swój manifest, swoją nieszablonową decyzję dotyczącą wyboru auta (bo myślałem, że się nie da), a jednak DA SIĘ. Mamy do wyboru: 11 kolorów nadwozia, 3 kolory dachu (ogólnie to jest 26 opcji kolorystycznych miszmaszów), 4 wzory kapci w różnych rozmiarach od 16 do 19-cali, 3 wersje tapicerek (tutaj projektanci puścili lejce i rzekli – BĘDZIE SIĘ DZIAŁO!). Mamy: czarną tapicerkę częściowo skórzaną z pomarańczowymi wstawkami, czarną tapicerkę, częściowo skórzaną z ciemnoszarymi wstawkami z Alcantarą, czarną-szaro-białą tkaninę z tłoczonymi wstawkami z PVC. Możemy zatem pojechać po bandzie i zrobić wystrzałowego, rzucającego się w oczy crossovera lub stonowanego z klasą małego samuraja. No i dobrze, dzięki tym zabiegom zapewne trafi do jeszcze szerszego grona klientów.

Poniżej mamy przedstawione wersje wyposażenia nowego Juke’a, ceny startowe, no i oczywiście wymieniłem pokrótce te najistotniejsze (według mnie) elementy.

Wersje wyposażenia 
  Visia
od 69 630 zł
16-calowe felgi stalowe, manualna klimatyzacja, sportowe fotele światła do jazdy dziennej, przednie, tylne oraz tylne przeciwmgłowe w technologii LED, system automatycznego hamulca awaryjnego z funkcją rozpoznawania pieszych i rowerzystów system ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu oraz system rozpoznawania znaków drogowych
Acenta
od 75 130 zł
17-calowe felgi ze stopu metali lekkich, 8-calowy wyświetlacz dotykowy Apple CarPlay, Google Android Auto, tylna kamera cofania, serwisy nawigacyjne
N-Connecta od 82 630 złautomatyczna klimatyzacja, 7-calowy kolorowy wyświetlacz TFT pomiędzy zegarami, czujniki parkowania z tyłu, przyciemniane szyby, NissanConnect Services
N-Design
od 91 930 zł
19-calowe felgi ze stopu metali lekkich, nadwozie dwukolorowe, personalizacja wnętrza (fotele, deska rozdzielcza, drzwi, podłokietnik), podgrzewane siedzenia, serwisy nawigacyjne
Tekna
od 94 630
19-calowe felgi ze stopu metali lekkich, system kamer 360° z czujnikami parkowania z przodu i z tyłu, podgrzewane siedzenia, serwisy nawigacyjne ProPILOT (DCT) z asystentem jazdy w korku, inteligentny Asystent Jazdy
Nissan Juke

Otrzymałem do testu topową wersję Tekna z manualną 6-biegową skrzynią w czarnym lakierze (który to z kolei jest najczęściej wybieranym lakierem przez klientów w Europie) z pakietem nagłośnienia Bose Personal Plus oraz z nawigacją NissanConnect – cena 104 tysiące polskich złotych z groszami za niemal absolutny top. To jak za darmo, patrząc na obecne ceny aut oraz na to, co auto ma do zaoferowania.

Czy wspominałem, że Juke’a po raz pierwszy możemy zamówić również z siedmiobiegową przekładnią dwusprzęgłową? Nie. No to wspominam. Za możliwość niewachlowania (ewentualnie powachlowania) biegami przy kierownicy płacimy w każdej wersji ekstra 7 tysięcy polskich złotych.

Nissan Juke

Czy wspominałem, że w Juke’u debiutuje w gamie japońskiej marki system, który ostrzega kierowcę o obecności pojazdu niewidocznego w lusterku i kieruje naszego Nissana z powrotem na dotychczasowy zajmowany pas ruchu? Nie. No to wspominam. 

Silnik – choć jeden, to temat tabu.

Zwie się 1.0 DIG-T i wypluwa 117 koni pociągowych, parujemy go z 7-biegowym automatem bądź 6-biegowym manualem i oczywiście napędza on tylko koła przednie. Litrowa jednostka generuje 180 niutonometrów. Jednak ma funkcję chwilowego zwiększenia momentu do 200 niutów w zakresie od 1750 do 3750 obr./min, a mawia się o niej Overboost. Z manualną przekładnią Nissan Juke odpycha się do pierwszej paczki w przyzwoite 10,4 sekundy.

Nissan Juke - silnik

Wystarcza – nie wystarcza, oszczędny – paliwożerny – dużo się dzieje, ale po kolei. Swoją drogą, to chyba nigdy nie przeczytałem tylu niepokrywających się ze sobą opinii na temat jakiejś jednostki. Aha, jeszcze zanim zacznę, to przypominam, że jeśli komuś przeszkadzają małe silniki, to nie winiłbym za nie producentów i tylko producentów, ale zielonych aktywistów i coraz bardziej restrykcyjne normy Unii Europejskiej dotyczące emisji spalin, no ale wiadomo – czego to się nie zrobi dla pieniędzy, a w dodatku w imię ekologii…

Trzy cylindry na wolnych obrotach przenoszą wibracje do kabiny, widać to na przykład przy otwartych drzwiach, jak intensywnie drgają, ale jest cicho. Ogólnie to Juke jest dobrze wyciszony. Dalej. Do 3 tysięcy obrotów, silnika praktycznie nie słychać, nawet przy wyłączonym radiu, natomiast powyżej 3 tysięcy zmienia się on w dźwięk silnika rakietowego – przyznam szczerze, że ten dźwięk bardziej mnie bawił, niż drażnił.

Nissan Juke - światła

Spalanie wedle życzenia jaśnie wielmożnego pana bądź jaśnie wielmożnej pani. Postaram się je podsumować najzwięźlej i jednocześnie najtreściwiej, jak tylko się da. Jazda ekologiczna po mieście, przy średnim natężeniu ruchu, nie łamiąc przepisów (czyli prędkość maksymalna na szafie wynosi 70 kilometrów na godzinę), to wynik godny uznania 4,6 litra przy włączonej klimatyzacji. Jazda w aglomeracji miejskiej typowa dla białostockiego kierowcy BMW (czyli zderzak w zderzak, maksymalne przyśpieszenie, demonstracja swoich możliwości), to wynik 9 litrów z włączoną klimatyzacją, który też zasługuje na uznanie. W trasie Juke do 110-120 kilometrów na godzinę zadowoli się około 6 litrami – także klasa. Jednak każde 10 kilometrów wzwyż zaczyna chlać, a nie pić – nie klasa. Podsumowując tę kwestię, jednostka sprawdzi się bardzo dobrze w aglomeracji miejskiej, a także od czasu do czasu na wyjazdy poza nią i śmiało otrzyma tytuł „niewielkie spalanie”, natomiast dla przedstawiciela handlowego, gnającego od miasta do miasta, to strzał w kolano pod tytułem „nieustanne wizyty na stacji”.

Nissan Juke

Aha, jeszcze ważna kwestia – jednostka nie lubi niskich obrotów. Zdarzyło mi się kilka nerwowych sytuacji, kiedy szybko, jak dla Nissana, wbiłem drugi bieg i zgasł mi na rondzie czy też skrzyżowaniu (swoją drogą to wachluje się biegami precyzyjne, ale, jak na me gusta, lewarek jest za długi). Ja – kierowca, jestem zestresowany, silnik również jest zestresowany, bo wywalał jakiś komunikat ENGINE coś tam, usilnie próbowałem jednostkę uruchomić, jednocześnie zapominając wciskać sprzęgło, on nie reagował… Nie wbijajcie od razu dwójki i po problemie!

Nissan Juke

Nie lubię 3-cylidrowych jednostek, ale ta Nissana zasługuje na sporo słów uznania. Potrafi być oszczędna, potrafi być w mieście dynamiczna (poza prędkościami na drogach szybkiego ruchu wzwyż), sprawnie reaguje na ruchy prawą stopą, gdyby ktoś się obawiał „litra” – niech się nie obawia. Chyba że jest handlowcem jeżdżącym nieprzepisowo.

Nie mniej jednak, mnie, zwolennikowi mocy, brakuje w ofercie czegoś mocniejszego… Juke ma sportową aparycję i musi się pojawić wersja NISMO, choć nie znalazłem żadnej informacji, jakoby miała się taka pojawić. Jak to się mawia – pożyjemy, zobaczymy.

Popaplam jeszcze trochę o prowadzeniu.

Nissan Juke - wnętrze

Układ kierowniczy, jak na me gusta, działa za lekko, ale mniemam, że doceni to zdecydowana większość klientów. Crossoverem Nissana zawraca się dosłownie w miejscu, ma świetną zwrotność. A, właśnie przeczytałem kilka opinii dziennikarzy odnośnie tego, że 19-calowe kapcie odbierają komfort, a jeszcze lepszą bzdurę, jakoby Nissana kiepsko się prowadziło w zakrętach.

Nissan Juke - Felgi

Obie te informacje są w mym odczuciu błędne. No chyba że kupujemy Nissana Juke’a i będziemy nim codziennie jeździć po drogach szutrowych i orać pole, to owszem, po dłuższym czasie mogłyby boleć nas plecy. No, ale nie oszukujmy się, to typowy mieszczuch, a w tej płaszczyźnie jest komfortowy i wcale 19-stki nam tego nie odbiorą, a dodatkowo prezentują się pięknie i to jest pozycja z kategorii „musisz ją mieć” (tzn. zaznaczyć w konfiguratorze). Tak samo chciałbym obalić teorię, że kiepsko się czuje w zakrętach. Nie jest to co prawda sportowiec, ale dobrze się w nich czuje, nie buja nim pomimo wyższego prześwitu, prowadzi się pewnie i bezpiecznie. Rzekłbym, że zapewnia dobry kompromis pomiędzy komfortem a pewnością prowadzenia.

Nissan Juke

Aha, jeszcze dwa słowa o systemach bezpieczeństwa i tempomacie. Co do pracy tego drugiego dżentelmena nie mam zastrzeżeń. Natomiast systemom bezpieczeństwa zdarza się w aglomeracji miejskiej interweniować zbyt często, powodując tym samym niepokój u kierowcy, no ale finalnie dobrze, że są i w razie „w” można je dezaktywować. Przy najechaniu na linię sąsiedniego pasa kierownica tak burczy, że za każdym razem ciut nie dostałem zawału i podskakiwałem w fotelu. Okej, z tym podskakiwaniem to przesadziłem… wzdrygałem się – o!

Nissan Juke - zegary

Pomówmy zatem o wnętrzu, bo jest o czym.

Testowany Juke to wersja à la „Batmobile” – czarny na zewnątrz oraz dosłownie cały czarny wewnątrz. Pierwsze wrażenie, jakie odniosłem – ciasna piwnica bez światła (coś jak Toyota CH-R) – nic bardziej mylnego. Jest, o dziwo, dużo miejsca w każdej płaszczyźnie, ponoć w poprzedniej generacji, spora część klientów skarżyła się na ilość miejsca na tylnej kanapie. Ja, podchodząc do sprawy naukowo, posadziłem na niej mego fotografa Karola (który mierzy 190 centymetrów wzrostu), który rzekł, że ma miejsce nad głową oraz ma miejsce na nogi. Jak widać, zwiększony rozstaw osi nie poszedł na marne. Jak już jesteśmy w temacie drugiego rzędu foteli, to warto wspomnieć o dobrodziejstwach XXI wieku, których zbyt wielu nie ma, bo do dyspozycji mamy 1 USB i nic więcej. Aha, jeszcze mamy szyby w prądzie, kieszonki w drzwiach bocznych i możemy pogłaskać po karku pasażera przedniej kanapy, ale o tym za chwilę.

Nissan Juke - wnętrze

Przód.

Najpierw obalam mit dotyczący słabej widoczności do tyłu i okolic tylnych błotników. Najwidoczniej niektórzy mają problem z ustawieniem lusterek, ja problemu żadnego nie widzę. Jakbym miał mieć zastrzeżenia, to słabo widać przód auta. Z rozwiązaniem problemów nadchodzi system kamer 360o, który to zbiera same pochwały, a ja dla odmiany, jako perfekcjonista, uważam, że kamery mogłyby być lepszej jakości (zapytałem z ciekawości o system kilka osób… i, jak się okazało, tylko ja widzę „słabszą jakość”). 

Nissan Juke - 360o

Fotele mocno wyprofilowane, z pewnym trzymaniem bocznym (zwłaszcza w dolnej części), są wygodne i wyglądają widowiskowo za sprawą ekstra plastiku, dziury, no i głośników à la wielkich słuchawek. Nie mogę wyjść z podziwu, że nikt, dosłownie nikt nie zwrócił uwagi na to, że osoby, że tak to ujmę, średnich rozmiarów, mają głowę usytuowaną właśnie w plastikowej dziurze… Tak naprawdę nie wiem, jakie to ma zastosowanie? Nigdzie takiej informacji nie znalazłem. Podsumowując, wywołuje efekt WOW, pasażerowie tylnej kanapy mogą nas podrapać po karku, no i najnormalniej w świecie, osobom poniżej 160-165 centymetrów wzrostu będzie niewygodnie.

Compare imagesCompare images

proszę poprzesuwać linię przedzielającą zdjęcie

Wnętrze Nissana Juke’a sprawia wrażenie wyższej klasy, ciut nie premium. Mamy prawdziwy miszmasz materiałów, począwszy od przyjemnej tapicerki, ekoskóry, różnych rodzajów plastików (miękkich, twardych), kończąc na imitacji włókna węglowego. Ujmijmy to tak – tam, gdzie trzeba, jest miękko i luksusowo, a tam, gdzie nie trzeba, to nie jest. Ja dobrze się tutaj czuje. Z dobrodziejstw XXI wieku mamy gniazdo Jack, 12V oraz USB. Aha, zapomniałbym brakuje mi wysuwanego podłokietnika, a podłokietnik, o którym mowa skrywa kieszeń małych rozmiarów.

Nissan Juke - wnętrze

W tunelu środkowym znajdziemy uchwyty na dwa napoje i przełącznik trzech trybów jazdy, który rzeczywiście zmienia reakcje na wciśnięcie pedału gazu i jesteśmy albo bardziej sportowi, albo bardziej ekologiczni.

Nissan Juke - wnętrze

Na wieńcu kierownicy (z tworzyw sztucznych) sporo się dzieje. Wymaga to chwili przyzwyczajenia. Nasz lewy kciuk robi nam za dj-a – obsługuje: po części środkowy wyświetlacz (bardzo dobrej jakości), który został wkomponowany w klasyczne, bardzo czytelne zegary (to tutaj mamy połączenie nowoczesnej i starej architektury, o której wspominały projektantki), kompas, nasz styl ekodrajwingu, przebyte dystanse, no i, co najważniejsze, dezaktywuje system Start/Stop. Prawy kciuk to operator tempomatu, telefonu, systemów bezpieczeństwa i wywoływania systemu głosowego do akcji.

Nissan Juke - kierownica

Nagłośnienie Bose, które składa się z 8 głośników, to pozycja absolutnie obowiązkowa dla fanów koncertów w aucie. Dosłownie koncertów. Ów system ma trzy ciekawe funkcje zwane: scena w kierunku przednim, dźwięk przestrzenny oraz pełne zanurzenie. Wydaje mi się, że nie trzeba tłumaczyć – zostałem absolutnym fanem dźwięku przestrzennego. Reszta to (w mym odczuciu) jednorazowe gadżety.

Coś mi się wydaje, że za dużo chwalę tego Juke’a (to nie w moim stylu)… i jeszcze tak naprawdę nie skończyłem.

Nissan Juke - zegary

Dwa słowa o sterowaniu głosowym, o którym nie śmiałbym nie wspomnieć, gdyż utarłby wielu producentom nosa pod względem jakości działania. Okej, wielokrotnie za dużo gada. Okej, pani-komputer nie mówi do końca poprawną polszczyzną np. przy wybieraniu numeru, gdy wydawałem komendę „dzwoń do Ukochana” (szybkie sprostowanie, to moja Ukochana się tak zapisała), pani-komputer mówiła „dzwonię do ukoszana”, no, ale to są niuanse. System jest bardzo intuicyjny, nawet sygnalizuje nam specjalną ikoną, kiedy mamy gadać, a zatem nie tracimy czasu, podpowiada komendy i działa przy tym bezproblemowo, o ile nie mówimy z prędkością wydawanych przez nas rząd pieniędzy podatników. Aha, jeszcze chwała i cześć namacalnym przyciskom, którymi posterujemy ogrzewaniem foteli, nawiewami oraz klimatyzacją. 

Podsumowując.

Aż sam nie wierzę, że to piszę – ja, naczelny przeciwnik wszelakiej maści SUV-ów i crossoverów, po weekendzie z tymże samurajem stwierdzam, że to bardzo udane auto. Oczywiście Juke nie jest dla każdego. Nie jest też pozbawiony wad, ale sprawia wrażenie dopracowanego modelu. Gdy dobrze określimy nasze potrzeby dotyczące auta, Juke może okazać się strzałem w dziesiątkę. Nie jest już krzykliwym, przerysowanym projektem à la plażowe Buggy. Owszem, potrafi być „fikuśny i zwariowany”, ale w zupełnie inny sposób… Dodatkowo Nissan wycenił auto bardzo uczciwie. To mocny gracz w swoim segmencie.

Na zakupy odsyłam do mego partnera NISSAN – Wasilewski i Syn (klikajcie tutaj). Obiecuje, że dobrze się Wami zajmą!

Nissan Juke

Poniżej macie skale wąsa. Zostawcie swój głos!

Skala wąsa

Nissan . Juke . Nissan Juke 35
Hyundai Kona. Volkswagen T-Cross. Hyundai Kona Volkswagen T-Cross 0
Renault Captur. Mazda CX-3. Renault Captur Mazda CX-3 3
Inny . crossover . Inny crossover 5