Mercedes-Benz S 500 versus S 400 d

To piękny dylemat, przed którym niejeden dżentelmen chciałby się znaleźć, a jeśli się już znajdzie, to nie będzie to łatwa decyzja. Spędziłem sporo czasu na pokładzie tychże zacnych cyfrowych transatlantyków i przyznaję, że mam konkretny bałagan w głowie. Ponadto obecnie decydując się na którąkolwiek wersję Mercedesa Klasy S musimy uzbroić się w cierpliwość ze względu na, cytując producenta, „utrzymujące się niedobory półprzewodników”.

Galopujący mastodont – Mercedes-Benz GLS – test

Mercedes GLS jest już grubo ponad rok na naszym rodzimym rynku, a ja się cieszę, że dopiero teraz wpadł w moje łapska, i już Wam tłumaczę dlaczego. Otóż sztab Mercedesa, a także dziennikarze motoryzacyjni prawią, że „jest to Klasa S w wersji SUV” – nic bardziej mylnego! Spędziłem ostatnio sporo czasu na pokładzie cyfrowego transatlantyku, który w dowodzie ma wpisany pesel W 223, i w zasadzie jedyne podobieństwa pomiędzy nimi to literka „S” w nazwie. Mercedes GLS jest największy, niedorzeczny, irracjonalny. Wyłącznie takie epitety powinny widnieć na broszurce GLS-a – najbardziej luksusowego SUV-a spod znaku trójramiennej gwiazdy.

Ten Ford jest coś wort – Ford Kuga PHEV – test

W me łapska trafił europejski bestseller Forda z rodziny sport utility vehicle – Ford Kuga PHEV. Rozwój elektromobilności w wydaniu Forda nabrał szalonego tempa i nie są to żadne wymysły lecz fakty. Pismaki prawią, że Ford do końca bieżącego roku zelektryfikuje aż 17 modeli. Kuga została mianowana najbardziej zelektryfikowanym Fordem w historii, przy czym w ofercie producenta nadal znajdują się jednostki napędowe niszczące dzieciństwo szwedzkich zielonych aktywistów klimatycznych.

Francja elegancja – Citroën Ë-C4 – test

Młody stary pierdziel wylądował na pokładzie najnowszej suszarki od Citroëna. Przyznaję bez bicia, że byłem cholernie ciekaw tego auta z wielu powodów. Po pierwsze, jako petrolhead chcę znać dobrze elektrycznego wroga. Po drugie, to rzekomo szósty zelektryfikowany Citroën, a ja jeszcze żadnym nie jeździłem. Po trzecie, chce sprawdzić, ile jest kreatywnych technologii w najnowszym Citroënie (okiem fanatyka starych kreatywnych technologii) i co najważniejsze, czy model Ë-C4 jest komfortowy.

Wieloryb na materacu – Mercedes-Benz EQV – test

Ofensywa elektryczna ze Stuttgartu trwa w najlepsze i za niespełna dwa lata rodzina EQ będzie liczyć ponad dziesięciu członków. Testowany jegomość to pierwszy elektryczny minivan klasy premium, a na imię mu Mercedes-Benz EQV. To nic innego jak Klasa V po przeszczepie napędu, jednak wymaga świadomego i umiejętnego użytkowania, wówczas nie zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.

Cyfrowy transatlantyk – Mercedes-Benz Klasa S – test

Ten test będzie nieco odbiegał od pozostałych publikacji, dlatego, że nie podchodzę do Mercedesa Klasy S jak do „zwykłego” samochodu (czytaj środka transportu z punktu A do punktu B), tylko do najlepiej sprzedającej się luksusowej limuzyny na świecie, która od zawsze wyznacza standardy i kierowana jest do najbardziej wymagających klientów. Nie, wcale nie cukierkuję, takie są fakty.

Przylądek dobrej nadziei – Cupra Formentor VZ – test

Podchodzę do testu Cupry Formentora ostatni na tej planecie, ale, jak to ktoś kiedyś mądry powiedział, „ostatni będą pierwszymi”. Chciałbym obarczyć kogoś winą za tę „niesubordynację”, ale nie tym razem… W ramach rekompensaty powiem Wam o Formentorze wszystko, co nie zostało jeszcze powiedziane – o!

Pod prąd – Mazda MX-30 – test

Przyznaję bez bicia, że trochę drwiłem z Mazdy MX-30. Z której choinki się Mazda urwała, że krzyczą za małego elektrycznego crossovera MX-30 niemal 143 tysiące polskich złotych?! Przecież to pułap cenowy hybrydowej Mazdy CX-30 w topowej wersji wyposażenia ENSO, z 2-litrowym silnikiem wypluwającym 180 koni, zaprzężonym z automatyczną 6-biegową skrzynią! Dalej. MX-30 przyśpiesza do setki w 9,7 sekundy, a gnać może maksymalnie 140 kilometrów na godzinę, a na pełnym baku pokonamy plus minus 200 kilometrów… Myślałem sobie, do licha ciężkiego, kto ją kupi?! Po weekendzie spędzonym z MX-30 już wiem, że kupi ją wiele osób.

Szampon 7w1 – Cupra Ateca – test

Marki wolumenowe, by móc zebrać większe plony tworzą „luksusowe submarki” – co jest posunięciem jak najbardziej zrozumiałym. Wierny klient lub po prostu klient, przyzwyczaja się do pewnego pułapu cenowego, że, dajmy na to, za Seata jest w stanie zapłacić od 70 do 130 tysięcy KONIEC I KROPKA. Nawet jeśli auto ma cholernie dużo argumentów przemawiających za jego wysoką ceną, to i tak jest to dla większości nie do przełknięcia. Bo jak to, 200 tysięcy za Seata?! Citroën ma DSa, Hyundai ma Genesisa, Nissan ma Infiniti, a Seat ma Cuprę… Jednak Hiszpanie mają zupełnie inna wizję na swoją submarkę.

Odkupienie grzechów – Volkswagen Golf mHEV – test

Czarny wrzesień to była palestyńska organizacja terrorystyczna, to trzeci solowy album polskiego rapera Rycha Pei, to zamach na World Trade Center i ciężki okres dla Volkswagena. O wrześniowej aferze „dieselgate” z 2015 roku nikomu nie trzeba przypominać, wiedzą o niej zarówno fani motoryzacji, jak i osoby mające z motoryzacją niewiele wspólnego. Nikt o zdrowych zmysłach nie powinien rościć pretensji do marki… Jednak to temat rzeka, a czytacie przecież test nowego Volkswagena Golfa…