Galopujący mastodont – Mercedes-Benz GLS – test

Mercedes GLS jest już grubo ponad rok na naszym rodzimym rynku, a ja się cieszę, że dopiero teraz wpadł w moje łapska, i już Wam tłumaczę dlaczego. Otóż sztab Mercedesa, a także dziennikarze motoryzacyjni prawią, że „jest to Klasa S w wersji SUV” – nic bardziej mylnego! Spędziłem ostatnio sporo czasu na pokładzie cyfrowego transatlantyku, który w dowodzie ma wpisany pesel W 223, i w zasadzie jedyne podobieństwa pomiędzy nimi to literka „S” w nazwie. Mercedes GLS jest największy, niedorzeczny, irracjonalny. Wyłącznie takie epitety powinny widnieć na broszurce GLS-a – najbardziej luksusowego SUV-a spod znaku trójramiennej gwiazdy.

Mercedes GLS

Po raz pierwszy Mercedes GLS został zaprezentowany światu 19 kwietnia 2019 roku w Nowym Jorku, nieopodal miejsca swoich narodzin. Model GLS produkowany jest w fabryce w Tuscaloosa (Alabama, USA) i nie ma co się dziwić, gdyż od 1997 roku (kiedy wprowadzono bestseller sprzedażowy wśród SUV-ów Mercedesa, Klasę M) Stany Zjednoczone to główny rynek zbytu samochodów łączących cechy osobówek i terenówek. Pierwszy SUV spod znaku trójramiennej gwiazdy, który oferował miejsce 7 pasażerom,  zwie się Mercedes GL. Jegomość od 2006 roku doczekał się dwóch generacji, po czym zarząd firmy stwierdził – basta, trzeba uporządkować gamę. Tak oto od 2015 roku model GL dźwiga między innymi na klapie bagażnika dodatkową literkę „S” w nazwie. Waszmość Mercedes GLS, którego mam przyjemność testować, to druga generacja i nie jest to lifting pierwszej, tylko całkowicie nowa konstrukcja, opracowana od podstaw.

Niemiecki pakt porozumienia

W niedalekiej przeszłości spotkali się senatorowie z Monachium, Stuttgartu i Ingolstadt, aby omówić pakt porozumienia pod kryptonimem „waga super ciężka”. Efekt spotkania był następujący – senatorowie z Ingolstadt pokojowo się wycofali, a senatorowie z Monachium i Stuttgartu dogadali się bezkonfliktowo. W zasadzie to mają tylko jedną jednostkę napędową o zbliżonych osiągach, mowa o klekocie GLS 400 d 4MATIC i X7 xDrive40d. Jednostki benzynowe w tychże mastodontach to oddzielne historie i zresztą bardzo dobrze!

Mercedes GLS

Za oceanem Atlantyckim gabaryty Mercedesa GLS-a raczej na nikim nie zrobią specjalnego wrażenia, ale na europejskich klientach to już i owszem. Podeprzyjmy określenie mastodont liczbami, mierzy on:

  • na długość 5207 milimetrów (+77 mm względem poprzedniej generacji);
  • na szerokość z rozłożonymi lusterkami 2157 milimetrów (+16 mm względem poprzedniej generacji);
  • rozstaw osi wynosi 3135 milimetrów (+60 mm względem poprzedniej generacji, między innymi w drugim rzędzie siedzeń mamy dodatkowe 87 mm miejsca na nogi);
  • na wysokość od 1823 do 1838 milimetrów  (-12 mm względem poprzedniej generacji).

Czysto hipotetycznie. Siedzicie w barze i mierzycie się z właścicielem BMW X7, który prawi coś w stylu: „moje BMW jest szersze z rozłożonymi lusterkami od twego, ponadto ma więcej miejsca nad głowami w 1. i 3. rzędzie siedzeń”. Ze stoickim spokojem odpowiadacie: „mój mastodont jest wyższy, ma więcej miejsca nad głowami w 2. rzędzie siedzeń, a co najważniejsze jest dużo dłuższy i ma większy rozstaw osi, a jak dobrze wiemy, liczy się długość”. Pozamiatane! A gdyby się dosiadł właściciel Range Rovera LWB, również go „zamiatamy” – ze względu na długość i rozstaw osi. Walka na ego wygrana.

Tytułem wstępu, to wysnułem dwie teorie

Pierwsza z nich brzmi – powinniśmy mieć prawo jazdy kategorii C, a druga – z zakupem Mercedesa GLS-a jest dokładnie tak samo jak z kupnem auta elektrycznego – powinniśmy to skrupulatnie przemyśleć. Jeśli zakładacie, że Mercedes GLS raczej się zmieści do waszego garażu, to odpowiedź brzmi – nie, nie zmieści się. Jeśli mieszkacie w dużej aglomeracji miejskiej (np. w Warszawie), to prawdopodobieństwo znalezienia miejsca parkingowego jest podobne do trafienia czwórki w dużego Lotka – jest możliwe, ale trzeba dużo grać. Okej, wytrawni kierowcy jeszcze ponadprogramowo się wcisną, ale musimy w kalkulacjach parkingowych uwzględnić fakt, że drzwi otwarte na oścież zajmują mniej więcej 1/3 miejsca parkingowego, a o wrotach do bagażnika, to nawet nie śmiem wspominać. No, ale jest jeden wielki plus tej parkingowej zmory. Jeśli ktoś cierpi na parkingowe zaburzenia pamięci (obecnie to schorzenie lekarze nazywają – zamglenia COVID-owe), to Mercedesa GLS-a widać z daleka, zawsze i wszędzie!

Mercedes GLS

Co do dizajnu auta. Projektanci GLS-a kolokwialnie mówiąc się nie napracowali. Wygląda na to, że projektowa myśl przewodnia brzmiała mniej więcej tak: „Mercedes GLS ma wyglądać dokładnie tak samo jak model GLB, jednak ma być podniesiony do potęgi trzeciej w każdym calu i ma mieć jeszcze schody”.

Wujek, czy to źle? Nie, w żadnym wypadku.

Mercedes GLS świetnie wpisuje się w obecną gamę stylistyczną Mercedesa, przy czym kompletnie nie przypomina swego poprzednika, a to proszę traktować jako wysokiej klasy komplement. Moim zdaniem poprzednia generacja była strasznie toporna, a obecna jest wytwornie elegancka, subtelna, przy czym wciąż ma dominującą na drodze prezencję. Tak, przyznaję, że trochę zauroczył mnie ten mastodont…

Pan na włościach, obchód 360o

Vis-à-vis to ma ulubiona perspektywa, gdy patrzę na GLS-a, choć ma jedną wielką, a może nawet i olbrzymią wadę, ale zacznijmy od plusów. Przód w mojej ocenie prezentuje się bardzo elegancko, dominująco, ale nie agresywnie.

Mercedes GLS

Pokaźnych rozmiarów grill, dwa rusztowania, olbrzymia gwiazda, gdzieniegdzie czarne wstawki świetnie współgrają z lakierem zwanym –  designo biel diamentu. Kiedy ujrzycie go w lusterku wstecznym, aparycja GLS-a ma wyraz – uprzejmie proszę, zjedź pośpiesznie na prawy pas (działa, nawet na stróżów prawa). Warto dodać, że Mercedes poprawił współczynnik oporu powietrza Cd waszmościa GLS-a i wynosi on 0,32 (poprawiono o 0,03 względem poprzedniej generacji, i tak, moi mili, to dużo). Aha, zapomniałbym o najważniejszym – brakuje na masce stojącego logo trójramiennej gwiazdy! Z fotela kierowcy bądź pasażera, krwawią przez to oczy i kuje serce…

Matrycowe lampiony MULTIBEAM LED są fenomenalne i mamy je w standardzie. Na jeden lampion przypada 112 diod LED i wytwarzają maksymalne natężenie światła dozwolone przez prawo.

Mercedes GLS

Wydaje mi się, że robią nam z nocy dzień lepiej niż te z Klasy S W 223, ale to pewnie za sprawą tego, że są bliżej królestwa niebieskiego. Standardowo, uruchomienie silnika okraszone jest pokazem świetlnym, dzięki któremu zrobimy wrażenie na lokalnym festynie.

Mercedes GLS

Schody mają trzy zastosowania. Po pierwsze, gwarantują mężczyznom doskonałą zabawę, kiedy to ich partnerka na szpilkach spróbuje z nich skorzystać. Po drugie, służą do pobrudzenia nogawek spodni przy wysiadaniu. Po trzecie, ładnie wyglądają i skorzystają z nich dzieci ze swoimi filigranowymi stópkami.

Seryjnie Mercedes GLS opuszcza bramy fabryki w Tuscaloosa na skromnych 21-calowych felgach, które nieco giną w przepastnej bryle auta. Testowy egzemplarz wyposażony jest w 13-ramienne, 22-calowe felgi z rodziny AMG, które, przyznaję, wyglądają przepysznie (odziane są w opony o absurdalnym rozmiarze – przód 285/45, tył 325/40).

Mercedes GLS

Opcjonalnie możemy mieć 23-calowe z rodziny AMG, ale nie wiem, czy jest to gra warta świeczki, gdyż ginie nam profil opony, a to z kolei wpływa na wielebny komfort podróżowania.

Mercedes GLS to tak naprawdę auto dostawcze, w którym odnajdzie się pianista

Przy rozłożonych wszystkich fotelach i kanapie, bagażnik Mercedesa GLS-a legitymuje się pojemnością 355 litrów (mniej więcej poziom aut segmentu B). Pod podłogą mamy zestaw naprawczy, apteczkę i tak naprawdę kolejny bagażnik, ale ile on mierzy, to nawet sam wróżbita Maciej nie wie… Aha, jako opcję możemy mieć zapasowe koło dojazdowe.

Mercedes GLS

Przy złożonych fotelach z trzeciego rzędu siedzeń, pojemność bagażnika GLS-a wzrasta do imponujących 890 litrów, a gdyby komuś było mało, to po złożeniu kanapy robi nam się auto dostawcze z bagażnikiem o pojemności 2400 litrów.

Mercedes GLS

Mercedes GLS może być jednocześnie luksusowym rodzinnym SUV-em, autem pogrzebowym, a także kompaktowym VAN-em. Coś wspaniałego!

W bagażniku mamy dwa miniaturowe fortepiany dla początkujących. Tym po lewej sterujemy kanapą (elektronicznie ją rozkładamy i składamy w stosunku 1/3 bądź 2/3), a także dwoma rzędami na raz (drugim i trzecim).

Mercedes GLS

Nie możemy jednak indywidualnie sterować fotelami z trzeciego rzędu siedzeń, od tego jest fortepian po prawej stronie. Ponadto steruje on zawieszeniem pneumatycznym i w razie „w” próg załadunku może znaleźć się bliżej królestwa piekielnego o całe 5 centymetrów.

Mercedes GLS

Kończąc temat bagażnika, osoby o wzroście przywódcy narodu polskiego, nie zamkną go przyciskiem znajdującym się na wewnętrznej części klapy bagażnika – będzie potrzebny mały stołeczek.

Skoro już z tyłu jesteśmy, to wsiądźmy na „pełnowartościowe siedzenia w trzecim rzędzie”

Aby móc dostać się na karnego jeżyka (miejsce odosobnienia, w którym dziecko może się uspokoić) trzeba odczekać absurdalne 16 sekund – dokładnie tyle składa się część kanapy. Szczerze? Wolałbym dźwigienkę, za pomocą której odchyliłbym część kanapy w ułamku sekundy, a nie ten elektryczny luksus. No, ale z drugiej strony zdaje sobie sprawę, skoro Mercedes GLS określany jest jako Klasa S wśród SUV-ów, to dźwigienki najnormalniej w świecie, nie przystoją.

Mercedes GLS

Wsiada się bardzo wygodnie przez przepastne wierzeje, zwane tylnymi drzwiami. Ponoć usiądą tutaj osoby o wzroście do 1,94 metra (zgadzam się, o ile nie mają nóg). Ja mierzący 1,75 metra mam ogromny zapas miejsca nad głową, ale na nogi to już nie koniecznie. Do tylnej kanapy mam ze 4-5 centymetrów luzu, gdy ta jest przesunięta maksymalnie do przodu, z oparciem ustawionym na sztorc. Przyznaje, że jest trochę klaustrofobicznie, ale to uczucie spotęgowane jest wszechobecną czernią.

Mercedes GLS

Moim zdaniem usiądzie tutaj względnie komfortowo osoba o wzroście do 1,7 metra. Co najważniejsze uda nie wiszą przesadnie w powietrzu, a nasze szanowne stopy możemy swobodnie wcisnąć pod tylną kanapę. Z luksusów to fotele mogą być podgrzewane, ale nie mogą być wentylowane, ani z masażem! W trzecim rzędzie z dobrodziejstw mamy indywidualne nawiewy, głośniki, dwa ISOFIX-y, uchwyty na napoje, 4 porty USB i lampkę LED-ową.

Rząd drugi – do wyboru, do koloru  

W standardzie mamy kanapę, której zewnętrzne siedziska mogą być podgrzewane bądź wentylowane i podgrzewane. Ponadto mogą być „wielokonturowe”, a tłumacząc język Mercedesa na polski, to mają nadmuchiwane komory powietrzne w dolnej części fotela. W skrócie, mamy lepsze podparcie boczne, masaż odcinka lędźwiowego, a, i polecają je niemieccy specjaliści od pleców. W konfiguratorze mamy jeszcze do zaznaczenia dwa tablety 11,6-calowe i bezprzewodową ładowarkę. Opcjonalnie możemy z GLS-a zrobić wesoły autobus z dwoma luksusowymi indywidualnymi fotelami z podłokietnikami.

Mercedes GLS

Miejsca w każdej płaszczyźnie jest aż nadto. Nawet przy maksymalnie wysuniętej do przodu kanapie swobodnie założę nogę na nogę… Aż się prosi, aby te kilka ponadprogramowych centymetrów dołożyć trzeciemu rzędowi siedzeń. Fajnie, że mamy nawiewy w tunelu środkowym, na słupkach B i na podsufitce. Świetnie, że mamy dwa stojaki na smartfony wraz z portami USB, masę użytecznych schowków i kieszonek, dwa zaczepy ISOFIX, elektryczną regulację kanapy, domykanie drzwi i przepastnych rozmiarów dach panoramiczny.

Mercedes GLS

Z kolei niefajnie, że nie możemy leżeć – przydałoby się kilka stopni ekstra kąta pochylenia kanapy. Skoro już się czepiam, a, jak dobrze wiadomo, lubię to robić, to przy zasłoniętej rolecie dachu panoramicznego przebijają nam się do kabiny promienie słońca. Udaru słonecznego raczej nie uraczymy, niemniej elektryczna cerata powinna być ze dwa razy grubsza, aby lepiej odizolować kabinę od słońca.

Rząd I – skrajne emocje

Usiadłem za kółkiem Mercedesa GLS-a i poczułem się jak operator żurawia wieżowego, a konkretnie to modelu KRØLL K10000, największego z największych. Patrzy się na wszystkich innych uczestników ruchu z góry (z wyłączeniem autobusów i samochodów ciężarowych), a centrum dowodzenia jest zaskakująco małe i przytulne, jak na tych rozmiarów auto. Proszę nie zrozumcie mnie źle, ja nie twierdzę, że za kółkiem GLS-a, ktokolwiek będzie narzekał na brak miejsca, bo jest go w każdej płaszczyźnie pod dostatkiem. Po prostu auto sprawia takie wrażenie, że wewnątrz będzie się echo odbijało od ścian, a tak nie jest. Jesteśmy opatuleni przez masywną deskę rozdzielczą i szeroki tunel środkowy z uchwytami dostosowanymi pod wielkość rąk King Konga. Cholera jasna… podoba mi się!

Mercedes GLS

Zacznijmy od fotela, do którego mam zastrzeżenia. Owszem dobrze się prezentuje, zapewnia przyzwoite podparcie boczne, ma fajnie wyprofilowane zagłówki, świetnie masuje, ogrzewa i wentyluje, ALE ma stosunkowo twarde siedzisko (po kilku godzinach szanowne cztery litery zaczęły mi doskwierać).

Mercedes GLS

Ponadto mam zastrzeżenia do środkowych przeszyć fotela, które wyglądają, jak miałyby się zaraz rozpruć, i nie jest to wada wyłącznie testowanego auta. Do widoczności w aucie nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń, jest wręcz wzorowa.

Ergonomia stanowiska pracy

Niemalże perfekcyjna, gdyby nie ten mały uparty Jaś… Domyślam się, że w zarządzie marki Mercedes-Benz pracuje właśnie taki przysłowiowy mały uparty Jaś, któremu nie da się przemówić do rozsądku, mając nawet najlepsze argumenty. Na sto przypadkowych osób zapytanych o przyklejenie tabletu do deski rozdzielczej we współczesnych Mercedesach, dokładnie sto osób stwierdzi po krótkim namyśle, że można zrobić to o wiele lepiej – mianowicie wkomponować to w deskę rozdzielczą, chociażby tak, jak zrobiono to w Klasie S W 222. Niestety Jaś ma decydujący głos i ani klienci, ani pracownicy marki nie są wstanie przemówić mu do rozsądku!

Mercedes GLS

W Mercedesie GLS-ie Jaś przykleił tablet do wielkiego nawiewu znajdującego się na desce rozdzielczej, który od strony pasażera jest atrapą. Całe szczęście, że umiejscowiony jest tak, że promienie słoneczne nigdy nie uprzykrzają nam życia, nawet przy odsłoniętym oknie dachowym. Jakość tabletu jest wyborna, obsługa intuicyjna, możliwości personalizacji niemal nieograniczone, a co najważniejsze – działa płynnie.

Wieniec kierownicy, owszem, przyjemnie leży w dłoni, ma subtelne wąsy, odpowiednią grubość, ale wygląda banalnie i tanio. Absolutnie obowiązkowo i bezdyskusyjnie trzeba zaznaczyć w konfiguratorze „wielofunkcyjną kierownicę wykończoną drewnem”, która doskonale współgra z opcjonalnymi drewnianymi elementami wykończenia wnętrza znajdującymi się na desce rozdzielczej, tunelu środkowym i boczkach wszystkich drzwi. Wówczas czuć klasę, prestiż i pieniądz.

Mercedes GLS

Kciukami na kierownicy posterujemy w zasadzie wszystkim co Mercedes GLS ma do zaoferowania. Lewy ma zdecydowanie mniej roboty, odpowiada ze adaptacyjny tempomat, a także cyfrowe zegary. Prawy odpowiada za telefon, radio, wywołanie dyskusji z naszym Mercedesem, zakładkę ulubione, a i co najważniejsze odpowiada za tablet centralny, na którym możemy ustawić wszystko co tylko chcemy, jednak cholernie długo to trwa (sterowanie nim za pomocą kciuka jest wyjątkowo absorbujące). Należy podkreślić grubą linią, że namacalne aluminiowe przyciski i pokrętła na kierownicy są o wiele przyjemniejsze w obsłudze niż te dotykowe panele z nowej Klasy S.

Mercedes-Benz GLS wspiera lekarzy reumatologów, takie są fakty

Pod tabletem centralnym mamy uroczo wkomponowane cztery nawiewy w część deski rozdzielczej, którą w testowanym GLS-ie wykonano z czarnego jesionu. Owszem, wyglądają wybornie z masywnymi aluminiowymi obudowani i równie wybornie potrafią odmrozić nam staw promieniowo-nadgarstkowy, a także łokciowy.

Mercedes GLS

Zdaje sobie sprawę, że znajdzie to swoich zwolenników, niemniej zanim skończą spłacać raty leasingu niech już zabukują regularne terminy wizyt u lokalnego reumatologa.

Kończąc te podśmiechujki – tunel środkowy to majstersztyk

Tak naprawdę, to szczególnie doceniłem tunel środkowy obcując z tabletem z nowej Klasy S. Mamy aluminiowe pianino do obsługi klimatyzacji – intuicyjne, piękne i zawsze pod ręką. Pod pianinem mamy zabudowaną jesionem kieszeń, która skrywa bezprzewodową ładowarkę i dwa uchwyty na napoje, które mogą być podgrzewane, bądź też chłodzone.

Choć nie jestem do końca pewien, czy termin uchwyty na napoje jest adekwatny do ich rozmiaru – są to uchwyty na wiadra. Zapomniałbym! Ładowarka bezprzewodowa zmieści maksymalnie smartfon o rozmiarze wyświetlacza 6,5-cala i jest okropnie usytuowana (wyjęcie z niej smartfona to droga przez mękę). Dalej, mamy bardzo wygodnego touchpada i skróty klawiszowe do najważniejszych funkcji. Przysłowiową wisienką na torcie jest pokaźnych rozmiarów aluminiowy klawisz do regulacji zawieszenia pneumatycznego, które otrzymujemy w standardzie.

Mercedes GLS

Zanim przejdziemy do wrażeń z jazdy, poniżej przedstawiłem obecnie oferowane jednostki napędowe w Mercedesie GLS-ie.

NomenklaturaCena od (brutto) PLNUkład cylindrów / pojemność w cm3Skrzynia biegówMoc w KM / moment obrotowyPrzyśpieszenie 0 – 100 km/h
Benzyna bezołowiowa 
GLS 450 4MATIC411800R6/2999Automatyczna 9G-TRONIC367/5006,2
GLS 580 4MATIC594600V8/3982Automatyczna 9G-TRONIC489/7005,3
GLS 63 4MATIC+766300V8/3982Automatyczna 9G-TRONIC612/8504,2
Maybach 600 4MATIC815000V8/3982Automatyczna 9G-TRONIC557/7304,9
Olej napędowy 
GLS 350 d 4MATIC423100R6/2925Automatyczna 9G-TRONIC286/6007,0
GLS 400 d 4MATIC442100R6/2925Automatyczna 9G-TRONIC330/7006,3
*Testowany Mercedes GLS to wersja 400 d 4MATIC.

Koronacja

Wysoki dostojnik GLS namaszcza obejmującego tron monarchę na króla! Niezależnie jakim typem kierowcy jesteś, w Mercedesie GLS-ie stajesz się królem drogi, któremu co nuż przychodzą głupie pomysły do głowy. Tuż po koronacji, twoje ego rozrasta się do niebotycznych rozmiarów, a to przekłada się na zachowanie na drodze i mimikę twarzy. Widząc blokującego lewy pas Fiata Seicento, zaczynasz się zastanawiać, czy aby przypadkiem w trybie Offroad nie można by było po nim swobodnie, bez uszczerbku przejechać. Osiedlowe rondo, które do tej pory pokonywałeś w ruchu jednostajnym po okręgu, zaczynasz przejeżdżać na wprost. Odwożąc pociechy do szkoły wybierasz nieutwardzone szlaki, ano bo masz spore możliwości, które chcesz nieustannie weryfikować. I tak dalej, i tak dalej…

Mercedes GLS

GLS 400 d 4MATIC

To jest niedorzeczne, jak bardzo różni się ta obecnie oferowana najmocniejsza 3-litrowa rzędowa jednostka diesla w mastodoncie GLS-ie, a w Klasie S. W obu autach, w zasadzie tylko na wolnych obrotach (będąc na zewnątrz auta) da się poznać, że to klekoty. Z tym że we flagowej limuzynie słychać jednostkę tylko przy górnym paśmie obrotów, a w SUV-ie niemalże w całym. Wydaje mi się, że dźwięk silnika w GLS-ie jest sztucznie wzmacniany, choć producent nie podaje takiej informacji. Pomruk dochodzący spod maski jest taki bardziej złowrogi i nie ukrywam, że cholernie pasuje do charakteru auta.

Mercedes GLS

Rzędowa szóstka legitymuje się tymi samymi parametrami co w Klasie S (330 KM, 700 Nm), ale dźwiga na barkach niemal pół tony więcej (masa pojazdu wynosi grubo ponad 2,5 tony). Uprzejmie proszę, nie myśleć, że ta jednostka nie radzi sobie ze swoją „nadwagą”, bo radzi… i to nadzwyczaj dobrze! Pierwsza paczka na cyfrowych zegarach pojawia się już po upływie 6,3 sekundy, ale wrażenia wewnątrz są takie, jakby trwało to co najmniej sekundę krócej. GLS 400 d 4MATIC nie traci pary dosłownie w żadnym momencie, a osiągnięcie prędkości maksymalnej wynoszącej 238 kilometrów na godzinę, to czysta formalność. Ciężko jest przy pierwszych przyśpieszeniach, połączyć kropki i pojawia się myśl: „Cholera! Jakim cudem ten wielgachny samochód może tak dobrze przyśpieszać, przecież nie jest to wersja AMG, tylko z poczciwym dieslem?!”.

Mercedes GLS

Aby lepiej to zobrazować, wyobraźcie sobie mastodonta lub, jak kto woli, słonia, biorącego udział w wyścigu konnym. Owszem, nie wygra go, ale zajmie miejsce w czołowej stawce, a wszyscy obserwatorzy będą zbierać szczękę z podłogi, jak wielki i otyły nieprzystosowany do wyścigów mastodont szedł łeb w łeb cwałem z wyżyłowanymi końmi arabskimi.

Twierdzę, że wersja 400 d 4MATIC jest najrozsądniejsza z całej gamy

Przyzwoita cena, bardzo dobre osiągi i, co najważniejsze, potrafi być zaskakująco oszczędna. Mercedes GLS 400 d 4MATIC zatankowany pod korek (bak mierzy 90 litrów) wyświetla mi na cyfrowych zegarach prognozowany zasięg czterocyfrowy – chapeau bas. Standardowo zabawiłem się w zielonego aktywistę i w trybie Eco uzyskałem spalanie równo 7 litrów, przy czym 70% stanowiła trasa, a 30% niezatłoczona aglomeracja miejska. Średnie spalanie testowe uzyskałem 9,8 litra na setkę, co uznaję za bardzo satysfakcjonujący wynik. Nie mniej, przy fantastycznej zabawie da się zobaczyć dwójkę z przodu i nie jest to wynik jednocyfrowy!

Mercedes GLS

W testowanym wariancie GLS-a, jak i z resztą w pozostałych wariantach, za przekazywanie siły napędowej na wszystkie koła odpowiada 9-stopniowa skrzynia automatyczna zwana 9G-TRONIC. Pracy ma dużo, ale działa dość płynnie i szybko. W trybie Sport+ przeciąga biegi, a w trybie Eco żwawo wbija kolejne przełożenia, że nawet sama jej wysokość Greta byłaby pełna uznania. Naturalnie, że znajdą się tacy, którzy stwierdzą, iż zdarza się jej przysnąć, wówczas przychodzą z pomocą łopatki. Warto wspomnieć, że standardem jest skrzynia rozdzielcza z elektronicznie sterowanym sprzęgłem wielopłytkowym, który umożliwia transfer momentu pomiędzy osiami od 0 do 100%.

Średniej wielkości łajba, a nie latający dywan

Powyżej wspominałem, że mamy pneumatyczne zawieszenie AIRMATIC w standardzie, ale nie wspominałem o tym, że jest jeszcze mądry komputer, który w czasie rzeczywistym dopasowuje charakterystykę resorowania do warunków i sytuacji na drodze. Ponadto niezależnie od obciążenia, pneumatyczne zawieszenie utrzymuje prześwit samochodu na stałym poziomie. Pozostając w tematyce prześwitu, to niestety nie potrafili w Mercedesie zmierzyć, ile to on dokładnie wynosi w najwyższej, a ile w najniższej nastawie. Wedle moich pomiarów może być on cholernie wielki, bądź wielki.

Zawieszenie poziom -1
Zawieszenie poziom +1
(jest jeszcze poziom zawieszenia -2, ale nie jest dostępny podczas postoju)

Doktryna zawieszenia to komfort, ale nie jest to tak zwany latający dywan, który uraczymy na pokładzie Klasy S, a raczej średniej wielkości łajba, która delikatnie giba się na falach. Nic mu absolutnie nie ujmuję, ale niektóre fale mogłoby lepiej wybierać i mogłoby je mniej słychać w kabinie (zapadnięte studzienki słychać dość wyraźnie, a i nieraz przedostaną się do kabiny nieprzyjemne wstrząsy). Za to przez progi zwalniające Mercedes GLS nie przejeżdża, a połyka je wręcz w całości, bez przegryzania.

Mercedes GLS

Opcjonalnie możemy zdecydować się na zawieszenie zwane E-ACTIVE BODY CONTROL, dzięki któremu mastodont lepiej przeciwdziała przechyłom, a także efektom takim jak „nurkowanie” i „przysiadanie”. Stwierdzam w ciemno, że warto zaznaczyć tą opcję w konfiguratorze, jeśli lubimy dynamiczną jazdę (jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało w aucie tych rozmiarów). Mercedes GLS pewnie prowadzi się na prostej oraz na szybko pokonywanym łuku, a zwłaszcza z włączonym trybem Sport+, który mocno usztywnia nam zawszenie, ALE fanem szybkich zmian kierunku jazdy to on ewidentnie nie jest.

Szczególne słowa uznania kieruję w stronę układu kierowniczego, a także asystentów

Układ kierowniczy działa chirurgicznie, dosłownie jak w aucie sportowym, z tą różnicą, że nie mamy praktycznie żadnych oporów na kierownicy (nawet w skrajnym trybie Sport+). Działa precyzyjnie i aksamitnie. Być może mam spotęgowane wrażenia, a to dlatego, że spodziewałem się tam luzów, a ich najnormalniej w świecie nie ma.

Co do trybów jazdy, nie ma co się rozwodzić. Wyczuwalnie wpływają wyłącznie na charakterystykę zawieszenia. Okej, jeszcze w trybie „sportowym” skrzynia przeciąga biegi i minimalnie pedał jest czulszy na nasze polecenia, ale, co najważniejsze, Mercedes GLS jest zawsze zwarty do roboty i nie kastruje go tryb Eco. 

A teraz król ma relaks…

Mercedes GLS jest świetnie wyciszony (z wyłączeniem okolic nadkoli). W zasadzie jedyne dźwięki, jakie usłyszymy na jego pokładzie, to szum opon i jęki pochodzące z wielopokoleniowej kłótni rodzinnej, którą możemy niezwykle skutecznie zagłuszyć, jeśli zdecydujemy się na opcjonalny zespół orkiestry dętej zwany  Burmester 3D surround, w skład którego wchodzi aż 26 grajków o mocy 1610 W.  

Mercedes GLS

„Hej, Mercedes” i umilamy naszą podróż ulubionym masażem z programu ENERGIZING Plus. Ponadto uruchamiamy aktywny tempomat i wówczas Mercedes GLS przejmie pałeczkę. Wedle życzenia dostosuje się do ograniczeń prędkości, utrzyma pojazd w pasie ruchu, sam zwolni, sam przyśpieszy (nawet jeśli postój trwał dłużej), a gdy przytrzymamy manetkę kierunkowskazu sam zmieni pas – kompletny relaks.

Gdy trafimy czwórkę w dużego Lotka (czytaj znajdziemy miejsce parkingowe), wówczas wyręczyć nas może asystent parkowania – zmieści auto tam, gdzie większość kierowców uzna, że się po prostu nie da. Fakt, że będzie się łamał 10 razy, ale da radę. Ponadto do dyspozycji mamy pełną paletę czujników parkowania, ze świetnej jakości kamerą 360o.

Mercedes GLS

Małe zastrzeżenia mam do działania asystenta pasa ruchu, który potrafi przysporzyć nas o stan przedzawałowy. Tylko gdy muśniemy kołami podwójną ciągłą, agresywnie koryguje nam tor jazdy, dosłownie jakby wymijał jakaś przeszkodę, w którą mamy za moment uderzyć. Aha, zapomniałbym o Head-up-ie, który dołącza do tabletów Mercedesa w kategorii raj dla geeków cyfrowych gadżetów, potrafi wyświetlać plus minus sto zbędnych informacji.

Mercedes GLS

Podsumowując moją przygodę na grzbiecie galopującego mastodonta

Zauroczyło mnie to auto i to mimo że nie przepadam za SUV-ami… Uwielbiam GLS-a za to, że jest irracjonalny i niedorzeczny. Życie z Mercedesem GLS-em w europejskich warunkach bez wątpienia do łatwych nie należy, jest jak bycie w burzliwym związku pełnym miłości – generalnie to są motylki w brzuchu, ochy i achy, a momentami wyrywamy sobie włosy z głowy… W jednym zdaniu? Ok. Mastodont Mercedes GLS wart jest każdych pieniędzy.

Mercedes GLS

Dziękuję za jazdę partnerowi Auto Idea Mercedes-Benz Białystok

Dziękuję właścicielowi Zamku w Tykocie za udostępnienie dziedzińca do zdjęć! Polecam to miejsce wszystkim będącym na Podlasiu, jeśli planujecie dobrze zjeść i przespać się w malowniczym miejscu (link do strony Zamku)

Test Mercedesa Klasy S W 223 (kliknij tutaj)

Skala wąsa

Mercedes-Benz . GLS. Mercedes-Benz GLS 10
BMW . X7 . BMW X7 3
Range Rover . LWB. Range Rover LWB 5
Inny mastodont. . Inny mastodont 3