Monarcha rodziny S-Class Mercedes-Benz 450 SEL 6.9

Pierwszy raz oznaczenie „S-Class” użyto w 1972 roku, przy premierze modelu 280 S, 280 SE i 350 SE. Wówczas Stuttgart mocno zaznaczył swoją pozycję na mapie „najwyższy poziom inżynierii i luksusu” i nie zamierzał spocząć na laurach. Od samego początku planowano mocniejsze pozycje, niebawem na mapie miały się pojawić wersje 450 SE oraz 450 SEL z 4,5-litrowym silnikiem oraz 6,9-litrowym.

fot. archiwum Mercedes-Benz

Wiosną 1973 roku wprowadzono wersje 450 SE oraz 450 SEL z 4,5-litrowym silnikiem. Chwilkę później, mianowicie jesienią tego roku, kraj dosięgnął kryzys naftowy. Niemcy zachodnie po raz pierwszy uświadomiły sobie, że są zależne od arabskich producentów ropy naftowej. Kraje członkowskie OPEC mocno ograniczyły produkcję nafty, a zatem ceny benzyny i oleju napędowego diametralnie wzrosły. Dla przykładu (cały czas jesteśmy w 73 roku) niemieckie Prawo i Sprawiedliwość rzekło: „obywatele, przez trzy niedziele poprzedzające święta Bożego Narodzenia – macie zakaz jazdy samochodem” wyobrażacie to siebie? Co wówczas robi Mercedes-Benz w krytycznej fazie dla przemysłu motoryzacyjnego w latach 1973 – 74? Trzeba wprowadzić wersję 450 SEL 6.9!

fot. debiut Mercedesa 450 SEL 6.9.  
(rok 1975 - International Motor Show)
fot. debiut Mercedesa 450 SEL 6.9.
(rok 1975 – International Motor Show)

Zmieniła się polityka marki, ale co się dziwić – normalna sprawa, skoro chcą dalej istnieć na rynku. Kilku euro-ekologicznych grubasów w zapierdzianych gaciach chcąc wypchać swoje kieszenie powiedziało: „silniki benzynowe i diesla są BE!”. Super są tylko elektryki (a za kilka-kilkanaście lat powiedzą, że elektryki są be). Podejrzewam, że to ci sami idioci, którzy kiedyś mówili, że np. butelki szklane są BE, plastik to ekologia i przyszłość… Wiatr powiał w drugą stronę, a chorągiewki wieją zgodnie z wiatrem. Wracamy do bohatera lektury. Na nich to, jak to powiedział jeden jegomość, „szkoda strzępić ryja”.

fot. archiwum Mercedes-Benz

Wiosna, rok 1975 debiut monarchy Mercedesa-Benza 450 SEL 6.9! Dlaczego uważam go za monarchę wśród S-Class? Nie dlatego, że jest pierwszą serią z nomenklaturą S-Class, tylko dlatego, że symbolizował odwagę i przepych.

fot. Mercedes-Benz Motor Typ 450 SEL 6.9
fot. Mercedes-Benz Motor Typ 450 SEL 6.9

Serce wywodzi się z legendarnego Mercedesa 600 (W 100). Mowa o 8-cylindrowym monstrum o pojemności 6,9 litra, o mocy 286 koni pociągowych oraz momencie równym 550 niutonometrów. Nie jest to jednak ten sam silnik – rozwiercono średnicę cylindra ze 103 do 107 milimetrów (co oczywiście spowodowało zwiększenie pojemności dawcy). Mądrzy inżynierowie wówczas nie zapomnieli o kosztach utrzymania: hydrauliczny mechanizm kompensacji luzu zaworów sprawiał, że regulacja była zbędna. Dzięki nowo opracowanej uszczelce nie trzeba było już dociągać głowicy. Układ smarowania z suchą miską olejową w połączeniu z ilością oleju w obiegu zwiększoną do 12 litrów pozwalał na wydłużenie okresów wymiany oleju do 15 tysięcy kilometrów. Trzybiegową automatyczną skrzynię, która wywodziła się z wersji o pojemności 4,5-litra, przystosowano do parametrów odmiany 6.9.

fot. archiwum Mercedes-Benz

W Mecenasie 450 SEL 6.9. zastosowano hydropneumatyczne zawieszenie z kontrolą utrzymania wysokości, które zawsze zapewnia pełen zakres pracy sprężyn. Ówczesne komunikaty prasowe opisywały go „doskonałe właściwości jezdne z maksymalnym komfortem – w całym zakresie prędkości”. A było czym do pieca dołożyć, Mecenas rozpędzał się do pierwszej paczki w 7,4 sekundy (liczby nie do pomyślenia do dzisiaj dla niektórych producentów), a gnać mógł z prędkością 225 kilometrów na godzinę (nieoficjalnie mówi się, że wyciągał więcej). Waga dżentelmena na sucho wyniosła 1935 kilogramów. Spalał przy stałej prędkości 110 km/h skromne 16 litrów.

fot. archiwum Mercedes-Benz

Mercedes 450 SEL 6.9. produkowany był w latach 1975 – 80, łącznie powstało 7380 egzemplarzy. Cennik otwierała kwota 69 930 marek niemieckich (dla porównania, podstawowy wariant 280 S otwierała kwota 28 884 marki niemieckie).

Do wyposażenia standardowego należało między innymi: klimatyzacja, termoizolacyjne oszklenie, podgrzewana tylna szyba, centralny zamek, tempomat, elektrycznie sterowane okna, układ oczyszczania reflektorów, welurowa tapicerka, a także bezwładnościowe pasy bezpieczeństwa z przodu i z tyłu. Do opcji należał między innymi: elektryczny szyber dach czy też ekskluzywny telefon samochodowy Becker AT 160 S.

fot. archiwum Mercedes-Benz
fot. archiwum Mercedes-Benz

Uwielbiam stwierdzenie „kiedyś to było…”. Ano, bo było! Kapelusze z głów przed dżentelmenem Mercedesem 450 SEL 6.9.!

Skala wąsa

Typowy Janusz. . Typowy Janusz 0
Twardziel. Hulk Hogan. Twardziel Hulk Hogan 1
Na co dzień miły i towarzyski. Michał Wołodyjowski. Na co dzień miły i towarzyski Michał Wołodyjowski 0
Showman, sam seks. Freddie Mercury. Showman, sam seks Freddie Mercury 5