Pod prąd – Mazda MX-30 – test

Przyznaję bez bicia, że trochę drwiłem z Mazdy MX-30. Z której choinki się Mazda urwała, że krzyczą za małego elektrycznego crossovera MX-30 niemal 143 tysiące polskich złotych?! Przecież to pułap cenowy hybrydowej Mazdy CX-30 w topowej wersji wyposażenia ENSO, z 2-litrowym silnikiem wypluwającym 180 koni, zaprzężonym z automatyczną 6-biegową skrzynią! Dalej. MX-30 przyśpiesza do setki w 9,7 sekundy, a gnać może maksymalnie 140 kilometrów na godzinę, a na pełnym baku pokonamy plus minus 200 kilometrów… Myślałem sobie, do licha ciężkiego, kto ją kupi?! Po weekendzie spędzonym z MX-30 już wiem, że kupi ją wiele osób.

Szampon 7w1 – Cupra Ateca – test

Marki wolumenowe, by móc zebrać większe plony tworzą „luksusowe submarki” – co jest posunięciem jak najbardziej zrozumiałym. Wierny klient lub po prostu klient, przyzwyczaja się do pewnego pułapu cenowego, że, dajmy na to, za Seata jest w stanie zapłacić od 70 do 130 tysięcy KONIEC I KROPKA. Nawet jeśli auto ma cholernie dużo argumentów przemawiających za jego wysoką ceną, to i tak jest to dla większości nie do przełknięcia. Bo jak to, 200 tysięcy za Seata?! Citroën ma DSa, Hyundai ma Genesisa, Nissan ma Infiniti, a Seat ma Cuprę… Jednak Hiszpanie mają zupełnie inna wizję na swoją submarkę.

Droga do odkupienia grzechów – Volkswagen Golf mHEV – test

Czarny wrzesień to była palestyńska organizacja terrorystyczna, to trzeci solowy album polskiego rapera Rycha Pei, to zamach na World Trade Center i ciężki okres dla Volkswagena. O wrześniowej aferze „dieselgate” z 2015 roku nikomu nie trzeba przypominać, wiedzą o niej zarówno fani motoryzacji, jak i osoby mające z motoryzacją niewiele wspólnego. Nikt o zdrowych zmysłach nie powinien rościć pretensji do marki… Jednak to temat rzeka, a czytacie przecież test nowego Volkswagena Golfa…

Wąsaty wujek na tropie wad Toyoty Yaris – test

Na dzień dobry ktoś mógłby powiedzieć, że żaden samochód nie jest pozbawiony wad i przyznałbym mu rację. Z kolei ktoś inny strzeliłby mi pstryczka w nos i rzekł – głupcze, każdy ma inne oczekiwania co do samochodu – i też przyznałbym mu rację. A jeszcze ktoś inny stwierdzi, że mam z Toyotą na pieńku i z premedytacją próbuję nieudolnie napsuć jej krwi – tak nie jest. O co w takim razie mi chodzi?

Zielony aktywista z Polski B kontra Mercedes-Benz EQC – test

Nie jesteśmy gotowi na elektryczną mobilność… I tak naprawdę tymi słowami mógłbym zakończyć test Mercedesa EQC. Nie jest gotowa Polska B, w tym moje miasto – Białystok, a nawet nie jest gotowa Polska A, o wiele bardziej rozwinięta gospodarczo, społecznie i kulturowo. Do bycia drugą Norwegią pod względem produkcji zielonej energii brakuje nam plus-minus trzy tysiące lat, a nasz rząd nie pomaga – nie oszukujmy się, ale taka jest prawda.

Alfa i Omega (czyt. ja) versus magazyn motoryzacyjny „Motór”

Podchodzę z dystansem oraz dozą ciekawości, bo nie ma obecnie na naszej katolickiej ziemi czasopisma, które szczerze lubię i szanuję. Nie chciałbym nikomu nic ujmować, bo wielu dziennikarzy świetnie wykonuje swoją robotę, zapewne o wiele lepiej ode mnie, ale ja po prostu ich nie lubię. Nie lubię przepisywania „zagramanicznej” prasy, nie lubię tandetnych sponsorowanych artykułów, czy też testów, nic nie wnoszących do wiedzy potencjalnego czytelnika. Nie lubię udziału zagranicznych kapitałów, które skreślają na dzień dobry inne marki, nie interesują mnie parametry w stylu długość w milimetrach siedziska, szerokość w milimetrach siedziska, długość w milimetrach zagłówka…

Nowa klasa S-martfon Mercedes-Benz

Wiecie jak jest z klasą S od Benza? Trzeba się z nią liczyć, czy się to komuś podoba, czy też nie. Trzeba było się z nią liczyć od zawsze, gdyż klasa S wyznaczała standardy i nie jest to pusty slogan, za który mi ktoś zapłacił. Może podeprzyjmy te słowa kilkoma przykładami. Model W116 – po raz pierwszy do limuzyny trafił silnik diesla, po raz pierwszy seryjnie produkowany pojazd wyposażono w system ABS, debiut czteroramiennej kierownicy bezpieczeństwa, pierwszy model z odpornym na wypadki zbiornikiem paliwa (umieszczony nad tylną osią)…

Mały, nadęty samuraj – test Nissana Juke’a

Z racji tego, że Nissan gości w salonach niemalże od początku bieżącego roku, postanowiłem, że zmienię formę testu… Mianowicie oddałem się lekturze, żeby dowiedzieć się, co mają do powiedzenia czołowi skorumpowani dziennikarze motoryzacyjni, co mają do powiedzenia marketingowcy Nissana, co mają do powiedzenia potencjalni klienci i na koniec, co mają do powiedzenia trolle internetowe. Ewidentnie coś jest ze mną nie tak… Mógłbym policzyć na palcach jednej dłoni stwierdzenia, z którymi się zgadzam!

Obłudnik, łgarz, mistyfikator – test Mercedesa GLA

Każdy człowiek kłamie. W większym bądź mniejszym stopniu, świadomie bądź nieświadomie. Kłamiemy, by osiągnąć jakąś korzyść – materialną, psychologiczną czy też polityczną. To, ile razy Mercedes GLA mnie oszukał, można by śmiało porównać do kłamstw polityków – łgał bez przerwy, jak najęty i z nut. Jednak były to oszustwa innego rodzaju niż te, którymi karmią nas słudzy narodu.